Dziewczyny siedziały w ciszy.
- Jak myślisz gdzie on poszedł ? - zapytała Jessie.
- Nie mam pojęcia.
- Heeej już jestem ! - usłyszawszy głos Louisa pobiegły na dół.
- Gdzie ty byłeś ?!
- Martwiłyśmy się głupku !
- Spokój, już spokój - zaśmiał się - ubierajcie się, idziemy się zabawić - powiedział, wymachując im przed oczyma biletami.
- Pokaż to - wzięła od niego bilety Bella. - Nie wierzę ! BRING ME THE HORIZON ! - dziewczyny zaczęły piszczeć jak wariatki.
- Już spokój ! Idźcie się ubierać i to już - zaśmiał się.
Po godzinie wszyscy byli gotowi. Wsiedli do taksówki i pojechali na miejsce koncertu. Przed halą był ogromny tłum. Po pokazaniu biletów, ruszyli na miejsca pod sceną. Bawili się świetnie. Pierwszy raz widzieli swój ulubiony zespół na żywo. Po koncercie otrzymali autografy, wspólne zdjęcie i udali się do domu.
- Louis dziękuję ci ! Choć na chwilę o nim zapomniałam. -Jessie pocałowała go w policzek.
- Ja też ci dziękuję - przytuliła go Bella.
- Jestem bardziej wielbiony niż Oliver Sykes - zaśmiał się. Dziewczyny spojrzały na niego i po chwili dodały:
- Chciałbyś - na co wszyscy wybuchli śmiechem.
Bella i Louis wrócili do siebie, a Jessie jeszcze spacerowała po alejkach w parku. Myślała o tym, czy wybaczyć Mattowi. Z jednej strony go kochała ale zranił ją i to bardziej niż Tom. Nagle ktoś na nią wpadł.
- Oj, przepraszam bardzo - usłyszała męski głos.
" O nie to nie może być on " pomyślała. Spojrzała na mężczyznę i ujrzała osobę, którą kiedyś kochała nad życie i chyba nadal coś do niej czuje...
- Tom ? - powiedziała drżącym głosem.
- Jessie ?! - chłopak przytulił ją.
- Co ty robisz ?! - odsunęła się od niego.
- Jessie ... ja cię przepraszam ! Zachowałem się jak największy suk**syn.
- To nieważne już.
- Dla mnie tak. Proszę, porozmawiajmy - spojrzał jej w oczy.
Jessie bez słowa usiadła na ławce.
- Mów. - powiedziała patrząc w ziemię.
Tom zamyślił się, szukając odpowiednich słów.
- Ja wtedy byłem pijany. Spotkałem Kate ...
- Zaraz to ta twoja była ?
- Tak to ona. Ta sama która za wszelką cenę chciała zniszczyć nasz związek. Ale wracając do tematu. Ona zaczęła się do mnie kleić na co ja ją tylko odepchnąłem i poszedłem szukać ciebie. Będąc niedaleko naszego hotelu ktoś zamknął mi oczy... Po delikatnych dłoniach domyśliłem się że to kobieta. Zaczęła mnie całować a ja byłem przekonany że to ty i go odwzajemniłem. Od razu zorientowałem się że to nie ty. Kiedy ją odepchnąłem zobaczyłem Kate a ty stałaś kawałek dalej ze łzami w oczach. Zrobiłem jej awanturę i próbowałem cię odnaleźć. Niestety w pokoju zastałem tylko swoje rzeczy.
- Tom ja myślałam że ty ... że to ty ją pocałowałeś.
- Nigdy bym tego nie zrobił, za bardzo cię kocham. - po tych słowach wlepił wzrok w ziemię.
" Co ja mam zrobić ! Ja nadal kocham Matta, ale Tom też nie jest mi obojętny." Jessie bez słowa się odwróciła i biegnąc chciała jak najszybciej wrócić do domu.
Leżąc na łóżku myślała o tym wszystkim, co się wydarzyło w parku. Wzięła prysznic i w piżamce usiadła na parapecie. Nie zdawała sobie sprawy, że jej ukochany Matt również siedzi jak ona na parapecie i myśli o niej.
Rano obudził ją dzwonek do drzwi. " No tak rodzice pewnie w pracy" pomyślała i szurając kapciami otworzyła drzwi.
- Heej piękna !
- Hej i pa ide spać - powiedziała zaspana Jess i już chciała zamknąć drzwi, ale Bella jej przeszkodziła.
- Oo nie, jest 12 idziemy na zakupy. - krzyczała radosna Bella.
- Nienawidzę zakupów ! - Jessie należała do tej nielicznej części dziewczyn, które tego nie lubiły.
- Oj nie marudź !
Jessie poszła się ubrać bo wiedziała, że nie wygra. Zakupy należały do udanych. Bella miała chyba z dziesięć toreb. a Jessie pięć.
- Tyle świetnych rzeczy. a ty nic nie kupiłeś - odezwała się Bella siadając w kawiarni.
- Jak to nie ! - odpowiedziała Jess. pokazując jej torby.
- Kupiłaś same buty. - zaśmiała się dziewczyna.
- Jestem od nich uzależniona. - zaśmiała się Jess.
* tydzień później *
Od tygodnia Jessie nie rozmawia z Mattem. Jest jej z tym ciężko. Teraz wszyscy zwracają na nią większą uwagę i się nią opiekują po tym. jak zauważyli cięcia na jej ręce. Dziewczyna zrozumiała. że to jest bez sensu i przestała się okaleczać.
Kiedy Jessie i Bella siedziały u Payne i robiły porządki w jej garderobie. ktoś zapukał do jej pokoju.
- Proszę - powiedziała Jessie.
- Hej. mogę ? - zza drzwi wyłoniła się głowa Matta.
- Pewnie - odpowiedziała ze przyjaciółkę Bella. - Ja was zostawię was samych.
Jess kiwnęła tylko głową. Przez chwile siedzieli w ciszy.
- Po co przyszedłeś ? - odezwała się pierwsza Jessie.
- Daniel miała wypadek, a dziecko nie przeżyło.
- Przykro mi, ale nie rozumiem po co mi to mówisz.
- Bo kiedy jechała na blok operacyjny powiedziała mi, że to nie moje dziecko i przeprosiła za to, że popsuła nasz związek.
- Trochę za późno to zrozumiała.
- Jess, ja bym chciał jeszcze raz spróbować ...
W tym momencie do pokoju wpadł Tom.
- I co gotowa ?
- Nie. - zaśmiała się Jess.
- Masz 10 minut - pocałował ją w czoło i wyszedł.
- Jesteś z nim ? - zapytał zszokowany Matt.
-Niee - uśmiechnęła się - ale postanowiliśmy się pogodzić.
- Okej no to nie przeszkadzam ci - wstał i kierował się do wyjścia.
- Poczekaj ! - chłopak spojrzał na nią. - coś chciałeś powiedzieć przed tym jak Tom przyszedł - uśmiechnęła się. Dobrze wiedziała co chłopak chciał powiedzieć, ale chciała to usłyszeć od niego.
- Chciałem spróbować jeszcze raz, bo cię kocham nad życie, ale widzę, że to cie nie interesuje - powiedział i wyszedł.
Przez okno Jessie widziała jak smutny Matt idzie ulicą. I wtedy stało się coś, co spowodowało, że jej serce zamarło ...
_________
Jest kolejny rozdział. Mamy nadzieje że się spodoba i liczymy na komentarze ;D
Na koniec zdjęcie Bring Me The Horizon :
Jesteś moim sercem, a bez serca nie potrafię żyć...
sobota, 30 marca 2013
środa, 27 marca 2013
Rozdział 9.
Do Matta nadal nie docierały słowa Daniel. Co teraz będzie? Zostać rodzicem w wieku siedemnastu lat? Przecież to niemożliwe, ona na pewno kłamie. Bardziej niż wychowania dziecka, Matt bał się reakcji Jessie. Bał się, że go zostawi. Jess była dla niego przecież wszystkim, całym szczęściem. To dla niej z uśmiechem wstawał wczesnym rankiem. To dla niej starał się być romantyczny, co raczej nie było w jego naturze. A teraz? Teraz, w jednej chwili mógł wszystko stracić, cały sens życia. Już teraz, w wieku siedemnastu lat, czuł, że Jessie jest tą jedyną, na resztę życia. Gdy trochę się uspokoił, odetchnął i wszedł do swojego pokoju. Jessie siedziała na łóżku z twarzą schowaną w dłoniach. Płakała. Kolejny chłopak tak bardzo ją zranił. Matt usiadł obok wybranki swojego serca i objął ją czule ramieniem.
-Jessie, skarbie tak bardzo cię przepraszam..
-Przepraszam?! Nawet nie wyobrażasz sobie tego, co teraz czuję. Zraniłeś mnie, Matt!- krzyknęła i wyrwała mu się z ramion.
-Jessie, to nie może być prawda. Proszę, wybacz..- po jego oczach widać było, że tego nie chciał. Nie chciał, a jednak złamał jej serce.
-Jak mam ci wybaczyć? Chyba pomyliłam się co do ciebie. Nasz związek to jedna, wielka pomyłka. Z nami koniec, Matt. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego, rozumiesz?! Nic.
Mówiąc to wybiegła z domu już byłego chłopaka. Wszystko nagle zniknęło. Tak, jakby nigdy tego nie było. Jeszcze godzinę temu była najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Miała wszystko. A myśląc „wszystko” miała na myśli Matta. Był jej całym światem, całą radością. A teraz nie miała już nic.
Matt wcale nie czuł się lepiej. Czuł tą samą pustkę i ten sam żal. Najpierw dowiaduje się, że zostanie ojcem, a potem zrywa z nim jego ukochana. Myślał, że takie rzeczy zdarzają się tylko z złych filmach. Nawet przez myśl mu nie przeszło, że w jednej chwili, jednego poranka straci wszystko- Jessie, jak i najpiękniejsze lata swojego życia. Teraz nie miał ochoty nawet wychodzić ze swojego pokoju. Położył się na łóżku, na którym lekko jeszcze było czuć zapach Jessie, włączył głośno muzykę i myślał o tym, co teraz będzie.
W tym samym czasie u Belli trwały wielkie zmiany związane z nowym współlokatorem. O świcie Louis z wieloma walizkami przyjechał do siostry. Bella już poprzedniego dnia dokładnie posprzątała nowy pokój brata, który znajdował się naprzeciwko jej pokoju. Wystarczyło, żeby tylko rozpakował swoje rzeczy i zaczęliby wspólne życie, w końcu jako normalne rodzeństwo.
Było już południe tego samego dnia. Louis zabierał się za przyrządzanie posiłku, a Bella zaniepokojona długą ciszą ze strony przyjaciół zaczęła do nich dzwonić. Po nieudanych próbach dodzwonienia się do Jessie, Bella zadzwoniła do Matta. Podobnie jak chwilę wcześniej, nikt się nie odezwał. „Pewnie są zajęci sobą” –pomyślała i zrezygnowała z dzwonienia.
Po zjedzeniu posiłku rodzeństwo postanowiło udać się na spacer. Podczas niego rozmawiali i cały czas się śmiali.
- Może odwiedzimy Jessie ? - rzucił nagle Louis.
- Dobry pomysł - odpowiedziała - przy okazji jej się dostanie za nie odbieranie telefonów - zaśmiała się. Po 15 minutach byli już w domu Jessie i kierowali się do jej pokoju.
- Sieeee... Matko co się stało ? - Bella podbiegła do przyjaciółki i ją przytuliła.
- Matt będzie ojcem, z nami koniec ! Nie chce go znać - powiedziała ledwo słyszalnie dziewczyna.
W tym momencie Louis wybiegł z jej pokoju.
- Louis gdzie ty idziesz ? - krzyczała Bella.
- Przekonasz się - rzucił jej na odczepne brat i trzasnął drzwiami wychodząc.
_____________
-Jessie, skarbie tak bardzo cię przepraszam..
-Przepraszam?! Nawet nie wyobrażasz sobie tego, co teraz czuję. Zraniłeś mnie, Matt!- krzyknęła i wyrwała mu się z ramion.
-Jessie, to nie może być prawda. Proszę, wybacz..- po jego oczach widać było, że tego nie chciał. Nie chciał, a jednak złamał jej serce.
-Jak mam ci wybaczyć? Chyba pomyliłam się co do ciebie. Nasz związek to jedna, wielka pomyłka. Z nami koniec, Matt. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego, rozumiesz?! Nic.
Mówiąc to wybiegła z domu już byłego chłopaka. Wszystko nagle zniknęło. Tak, jakby nigdy tego nie było. Jeszcze godzinę temu była najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Miała wszystko. A myśląc „wszystko” miała na myśli Matta. Był jej całym światem, całą radością. A teraz nie miała już nic.
Matt wcale nie czuł się lepiej. Czuł tą samą pustkę i ten sam żal. Najpierw dowiaduje się, że zostanie ojcem, a potem zrywa z nim jego ukochana. Myślał, że takie rzeczy zdarzają się tylko z złych filmach. Nawet przez myśl mu nie przeszło, że w jednej chwili, jednego poranka straci wszystko- Jessie, jak i najpiękniejsze lata swojego życia. Teraz nie miał ochoty nawet wychodzić ze swojego pokoju. Położył się na łóżku, na którym lekko jeszcze było czuć zapach Jessie, włączył głośno muzykę i myślał o tym, co teraz będzie.
W tym samym czasie u Belli trwały wielkie zmiany związane z nowym współlokatorem. O świcie Louis z wieloma walizkami przyjechał do siostry. Bella już poprzedniego dnia dokładnie posprzątała nowy pokój brata, który znajdował się naprzeciwko jej pokoju. Wystarczyło, żeby tylko rozpakował swoje rzeczy i zaczęliby wspólne życie, w końcu jako normalne rodzeństwo.
Było już południe tego samego dnia. Louis zabierał się za przyrządzanie posiłku, a Bella zaniepokojona długą ciszą ze strony przyjaciół zaczęła do nich dzwonić. Po nieudanych próbach dodzwonienia się do Jessie, Bella zadzwoniła do Matta. Podobnie jak chwilę wcześniej, nikt się nie odezwał. „Pewnie są zajęci sobą” –pomyślała i zrezygnowała z dzwonienia.
Po zjedzeniu posiłku rodzeństwo postanowiło udać się na spacer. Podczas niego rozmawiali i cały czas się śmiali.
- Może odwiedzimy Jessie ? - rzucił nagle Louis.
- Dobry pomysł - odpowiedziała - przy okazji jej się dostanie za nie odbieranie telefonów - zaśmiała się. Po 15 minutach byli już w domu Jessie i kierowali się do jej pokoju.
- Sieeee... Matko co się stało ? - Bella podbiegła do przyjaciółki i ją przytuliła.
- Matt będzie ojcem, z nami koniec ! Nie chce go znać - powiedziała ledwo słyszalnie dziewczyna.
W tym momencie Louis wybiegł z jej pokoju.
- Louis gdzie ty idziesz ? - krzyczała Bella.
- Przekonasz się - rzucił jej na odczepne brat i trzasnął drzwiami wychodząc.
_____________
Rozdział krótki ale następny będzie dłuższy, obiecujemy <3 Dziękujemy za wszystkie komentarze i wyświetlenia ( jest już ponad 1000 ).
czwartek, 21 marca 2013
Rozdział 8.
Chłopak pomyślał chwilę..
- Wiesz co ... zgoda. To chyba będzie najlepsze wyjście - mówiąc to przytulił siostrę, co zdziwiło Bellę.
- Cieszę się - wyszczerzyła się Bella - To kiedy się do mnie przeprowadzasz ?
- Hmm.. jutro ?
- Okej, okej mieszkam ... - podała mu adres.
- Haha, tylko żeby nie było po dwóch dniach, że masz mnie dość - zaśmiał się Louis.
- Oj tam - wyszczerzyła się - jak coś wyrzucę cię do piwnicy.
- Okej, okej, ale ja już muszę uciekać - posmutniał - No to do jutra siostra - w jego oczach było widać radość.
- Pa, pa - pomachała mu ręką Bella.
- Czeeeeść - krzyknęli równo Jess i Matt.
Po powrocie do domu trójka przyjaciół usiadła na kanapie.
- Ej, Matt i jak z tymi twoimi urodzinami ? - spytała Bella.
- Noo jak to co ? Picie, picie i dziewczyny - Matt i Bella zaczęli się śmiać.
- Eeeej ! Dziewczyny ?! - powiedziała Jess groźnie patrząc na chłopaka.
- Ok kotku żartowałem - dał jej całusa w czoło.
- Pfy, spadaj synek - i dźgnęła go mocno w brzuch.
- Tego pożałujesz - zaśmiał się chłopak i zaczął gonić dziewczynę po całym domu. Jessie krzyczała i piszczała chyba na pół okolicy, a Bella ze śmiechu leżała na podłodze. Po 20 minutach biegania za Jess, Matt ją w końcu dogonił.
- I co teraz ? - spojrzał jej w oczy, trzymając ją w talii.
- Hmmm.. nic - wytknęła język na niego. Chłopak zaczął ją łaskotać.
- Bellaaaaa heelp me! - krzyczała przez śmiech.
Bella podeszła do nich i odciągnęła przyjaciela. Usiedli w salonie. Jessie i Bella na kanapie, a Matt na fotelu, gdyż dziewczyny stwierdziły, ze tak będzie najbezpieczniej.
Uzgodnili sprawy dotyczące urodzin chłopaka. Mieli zamiar iść do klubu, a razem z nimi Max, Louis i kolega Matta -Harry.
* tydzień później *
Jessie szykowała się na imprezę urodzinową swojego chłopaka razem z przyjaciółką. Jessie ubrała czarną sukienkę z koronki i czarne koturny, a Bella kremową sukienkę przed kolano i czarne szpilki. Po godzinie zeszły do salonu. Jessie i Bella zauważyły, że chłopcy już czekają na dole. Schodząc po schodach zaczęły się śmiać gdy zobaczyły ich miny. Mieli otwarte usta i oczy jak żaby.
- Aż tak źle wyglądamy ? - zapytały równo.
- Wyglądacie.. - powiedział Matt - bosko - dokończyli razem.
- No dobrze, ale chodźmy już - zaśmiała się Jess.
Od dwóch godzin przyjaciele bawili się w najlepsze. Jessie i Matt postanowili wyjść z klubu i udać się do domu chłopaka. Reszta przyjaciół nawet nie zauważyła, że zniknęli. Jadąc taksówką cały czas się namiętnie całowali. Weszli do domu, chłopak zamknął drzwi i powrócił do wcześniejszej czynności. Znajdowali się u niego w pokoju. Jessie stała pod ścianą, a Matt całował ją po szyi wiedząc, że dziewczyna to uwielbia. Włożyła ręce pod koszulkę Matta i sprawnie ją zdjęła. Po chwili leżeli już na łóżku. Matt będąc na górze zaczął ściągać dziewczynie sukienkę, gdy ta całowała go z pożądaniem. Będąc już nago chłopak spojrzał na dziewczynę,
- Na pewno tego chcesz ?
- Tak - zamruczała dziewczyna i namiętnie go pocałowała.
Chłopak wszedł w nią delikatnie, jakby bał się, że coś jej się stanie. Z każdą sekundą jego ruchy były coraz szybsze co doprowadzało dziewczynę do obłędu. Gdy oboje doszli chłopak opadł na nią i czule pocałował. Wtuleni w siebie zasnęli.
Rano, gdy Jessie otworzyła oczy, ujrzała Matta wpatrującego się w nią.
- Dzień dobry, kochanie - powiedział całując dziewczynę.
- Czeeeść, skarbie - uśmiechnęła się .
- Jak się czujesz ? - dziewczynę zdziwiło to pytanie.
- Dobrze, świetnie, bosko - zaśmiała się i usiadła na swoim chłopaku. Już miała zatopić się w jego ustach, kiedy usłyszeli, że ktoś dobija się do drzwi.
Matt niechętnie ubrał się i poszedł je otworzyć. Gdy otworzył drzwi doznał szoku. Stała tam jego była dziewczyna -Daniel. Jessie stała na schodach i przysłuchiwała się ich rozmowie.
- Cześć - powiedziała radośnie Daniel.
- Czego chcesz ? - odpowiedział bez emocji chłopak.
- Musimy porozmawiać kotku.
- Nie mamy o czym.
- Owszem mamy ... jestem w ciąży i to z tobą !
Jessie słysząc to, zamarła...
- Wiesz co ... zgoda. To chyba będzie najlepsze wyjście - mówiąc to przytulił siostrę, co zdziwiło Bellę.
- Cieszę się - wyszczerzyła się Bella - To kiedy się do mnie przeprowadzasz ?
- Hmm.. jutro ?
- Okej, okej mieszkam ... - podała mu adres.
- Haha, tylko żeby nie było po dwóch dniach, że masz mnie dość - zaśmiał się Louis.
- Oj tam - wyszczerzyła się - jak coś wyrzucę cię do piwnicy.
- Okej, okej, ale ja już muszę uciekać - posmutniał - No to do jutra siostra - w jego oczach było widać radość.
- Pa, pa - pomachała mu ręką Bella.
- Czeeeeść - krzyknęli równo Jess i Matt.
Po powrocie do domu trójka przyjaciół usiadła na kanapie.
- Ej, Matt i jak z tymi twoimi urodzinami ? - spytała Bella.
- Noo jak to co ? Picie, picie i dziewczyny - Matt i Bella zaczęli się śmiać.
- Eeeej ! Dziewczyny ?! - powiedziała Jess groźnie patrząc na chłopaka.
- Ok kotku żartowałem - dał jej całusa w czoło.
- Pfy, spadaj synek - i dźgnęła go mocno w brzuch.
- Tego pożałujesz - zaśmiał się chłopak i zaczął gonić dziewczynę po całym domu. Jessie krzyczała i piszczała chyba na pół okolicy, a Bella ze śmiechu leżała na podłodze. Po 20 minutach biegania za Jess, Matt ją w końcu dogonił.
- I co teraz ? - spojrzał jej w oczy, trzymając ją w talii.
- Hmmm.. nic - wytknęła język na niego. Chłopak zaczął ją łaskotać.
- Bellaaaaa heelp me! - krzyczała przez śmiech.
Bella podeszła do nich i odciągnęła przyjaciela. Usiedli w salonie. Jessie i Bella na kanapie, a Matt na fotelu, gdyż dziewczyny stwierdziły, ze tak będzie najbezpieczniej.
Uzgodnili sprawy dotyczące urodzin chłopaka. Mieli zamiar iść do klubu, a razem z nimi Max, Louis i kolega Matta -Harry.
* tydzień później *
Jessie szykowała się na imprezę urodzinową swojego chłopaka razem z przyjaciółką. Jessie ubrała czarną sukienkę z koronki i czarne koturny, a Bella kremową sukienkę przed kolano i czarne szpilki. Po godzinie zeszły do salonu. Jessie i Bella zauważyły, że chłopcy już czekają na dole. Schodząc po schodach zaczęły się śmiać gdy zobaczyły ich miny. Mieli otwarte usta i oczy jak żaby.
- Aż tak źle wyglądamy ? - zapytały równo.
- Wyglądacie.. - powiedział Matt - bosko - dokończyli razem.
- No dobrze, ale chodźmy już - zaśmiała się Jess.
Od dwóch godzin przyjaciele bawili się w najlepsze. Jessie i Matt postanowili wyjść z klubu i udać się do domu chłopaka. Reszta przyjaciół nawet nie zauważyła, że zniknęli. Jadąc taksówką cały czas się namiętnie całowali. Weszli do domu, chłopak zamknął drzwi i powrócił do wcześniejszej czynności. Znajdowali się u niego w pokoju. Jessie stała pod ścianą, a Matt całował ją po szyi wiedząc, że dziewczyna to uwielbia. Włożyła ręce pod koszulkę Matta i sprawnie ją zdjęła. Po chwili leżeli już na łóżku. Matt będąc na górze zaczął ściągać dziewczynie sukienkę, gdy ta całowała go z pożądaniem. Będąc już nago chłopak spojrzał na dziewczynę,
- Na pewno tego chcesz ?
- Tak - zamruczała dziewczyna i namiętnie go pocałowała.
Chłopak wszedł w nią delikatnie, jakby bał się, że coś jej się stanie. Z każdą sekundą jego ruchy były coraz szybsze co doprowadzało dziewczynę do obłędu. Gdy oboje doszli chłopak opadł na nią i czule pocałował. Wtuleni w siebie zasnęli.
Rano, gdy Jessie otworzyła oczy, ujrzała Matta wpatrującego się w nią.
- Dzień dobry, kochanie - powiedział całując dziewczynę.
- Czeeeść, skarbie - uśmiechnęła się .
- Jak się czujesz ? - dziewczynę zdziwiło to pytanie.
- Dobrze, świetnie, bosko - zaśmiała się i usiadła na swoim chłopaku. Już miała zatopić się w jego ustach, kiedy usłyszeli, że ktoś dobija się do drzwi.
Matt niechętnie ubrał się i poszedł je otworzyć. Gdy otworzył drzwi doznał szoku. Stała tam jego była dziewczyna -Daniel. Jessie stała na schodach i przysłuchiwała się ich rozmowie.
- Cześć - powiedziała radośnie Daniel.
- Czego chcesz ? - odpowiedział bez emocji chłopak.
- Musimy porozmawiać kotku.
- Nie mamy o czym.
- Owszem mamy ... jestem w ciąży i to z tobą !
Jessie słysząc to, zamarła...
środa, 20 marca 2013
Rozdział 7.
A Matt zadzwonił pod numer podany w liście. Szybko usłyszał męski głos z drugiej strony, rzekomo należący do Louis’a. Matt umówił się, że następnego dnia wieczorem Bella, wraz z przyjaciółmi, odwiedzą go. Dziewczyny, chwilę po fakcie zorientowały się, co zrobił Matt.
-Z kim rozmawiałeś? – zapytała z podejrzliwą miną Jessie.
- Z Louisem, a co?
- Że co?!- krzyknęła Bella.
- Masz inne wyjście? Nie możesz sama mieszkać. Musiałem zadzwonić. Ty na pewno byś tego nie zrobiła.
- Może i nie.. ale to powinna być moja decyzja. Ale i tak dziękuję. Pójdziecie ze mną? – zapytała cichym głosem.
- No pewnie.- odpowiedzieli równo Jess i Matt.
Następnego dnia, z samego rana, Bellę odwiedził Max. Bella uwielbiała jego wizyty. Był dla niej taki dobry i opiekuńczy. W małym stopniu zastępował i przypominał jej babcię. Max zastał Bellę leżącą pod kocem na kanapie w salonie z książką w ręku. Dziewczyna była jeszcze w piżamach, które stanowiły krótkie spodenki w serduszka i za duża biała koszulka z napisem „I ♥ NY”. Na stopach miała skarpetki, a na stoliku obok niej stał kubek z kakao. Max cichutko podszedł do koleżanki i zakrył jej oczy dłońmi.
-Max, przecież wiem, że to ty, głupku.- zaśmiała się.
- No niby skąd? – zaczął się droczyć.
- Poznaje po zapachu. Chodź tu. – Bella usiadła i pokazała Maxowi miejsce obok.
Max usiadł bardzo blisko Belli. Lubił dawać jej ciepło. Objął ją.
- Ej, ej! Co ty robisz? – zaprotestowała.
- A co, nie mogę?- wypowiadając to Max zrobił smutną minę.
- No pewnie, że możesz. Tak się tylko droczę. – uśmiechnęła się i wtuliła w Max’a.– Chcesz?- podała mu kubek kakao.
-Nie, nie. Pij. Tak właściwie to mam coś dla ciebie.
- Coo?
Max wyszedł z pokoju. Po krótkiej chwili wrócił do Belli i wręczył jej pudełko czekoladek.
- Oo dziękuję. Ale ja nic dla ciebie nie mam..
- Oj przestań. Ty mi wystarczasz. –wyszczerzył się. – Dzisiaj się spotykasz z Louisem? – zapytał Max.
- Tak, tak. Jessie i Matt mają ze mną iść wieczorem. – uśmiechnęła się delikatnie.
Resztę poranka i popołudnie spędzili razem oglądając TV i grając w różne gry. W tym samym czasie Jess i Matt spacerowali po ulicach Londynu. Jak zawsze nie szczędzili sobie czułości. Byli parą godną naśladowania. Łączyła ich miłość, a przede wszystkim przyjaźń. Bo właśnie o to chodzi w miłości. O zaufanie i szczerość. Bez przyjaźni nie ma miłości. Bez przyjaźni nie ma nic.
Nadszedł długo wyczekiwany wieczór. Jessie i Matt poszli po Bellę i razem autobusem ruszyli na drugi koniec miasta, w umówione miejsce. Louis już tam na nich czekał. Nikt z nich nie wiedział jak należy się zachować w takiej sytuacji. Pierwszy raz się widzieli, a byli rodzeństwem. To dziwne uczucie po tylu latach dowiedzieć się, że ma się brata lub siostrę. W końcu Bella zebrała się w sobie i ku zdziwieniu zgromadzonym przerwała niezręczną dla niej i reszty ciszę.
- Cześć, jestem Bella Bruce. A ty Louis, zgadza się?- zapytała lekko wystraszona.
-Zgadza się.. Louis. Miło mi cię nareszcie poznać Bello.
- Mi ciebie również. – w tym momencie oboje podali sobie dłonie, a oczy Belli zaczęły się szklić.
To było zdecydowanie za dużo dla tak wrażliwej osoby. Widać było, ze ją to przerasta, że nie daje rady. Nie mogła dłużej ukrywać łez. Louis nie chcąc dłużej zadawać bólu siostrze zaproponował wspólne mieszkanie u niego. Znał obecną sytuację Belli. Ale ta nie zgodziła się. Jess i Matt już nic nie rozumieli, a w ich głowach brzmiała jedna myśl: „co ona wyprawia?!”. Po chwili Bella zaproponowała lepszy pomysł.
- Louis, a może ty zamieszkasz u mnie? – dodała.
-Z kim rozmawiałeś? – zapytała z podejrzliwą miną Jessie.
- Z Louisem, a co?
- Że co?!- krzyknęła Bella.
- Masz inne wyjście? Nie możesz sama mieszkać. Musiałem zadzwonić. Ty na pewno byś tego nie zrobiła.
- Może i nie.. ale to powinna być moja decyzja. Ale i tak dziękuję. Pójdziecie ze mną? – zapytała cichym głosem.
- No pewnie.- odpowiedzieli równo Jess i Matt.
Następnego dnia, z samego rana, Bellę odwiedził Max. Bella uwielbiała jego wizyty. Był dla niej taki dobry i opiekuńczy. W małym stopniu zastępował i przypominał jej babcię. Max zastał Bellę leżącą pod kocem na kanapie w salonie z książką w ręku. Dziewczyna była jeszcze w piżamach, które stanowiły krótkie spodenki w serduszka i za duża biała koszulka z napisem „I ♥ NY”. Na stopach miała skarpetki, a na stoliku obok niej stał kubek z kakao. Max cichutko podszedł do koleżanki i zakrył jej oczy dłońmi.
-Max, przecież wiem, że to ty, głupku.- zaśmiała się.
- No niby skąd? – zaczął się droczyć.
- Poznaje po zapachu. Chodź tu. – Bella usiadła i pokazała Maxowi miejsce obok.
Max usiadł bardzo blisko Belli. Lubił dawać jej ciepło. Objął ją.
- Ej, ej! Co ty robisz? – zaprotestowała.
- A co, nie mogę?- wypowiadając to Max zrobił smutną minę.
- No pewnie, że możesz. Tak się tylko droczę. – uśmiechnęła się i wtuliła w Max’a.– Chcesz?- podała mu kubek kakao.
-Nie, nie. Pij. Tak właściwie to mam coś dla ciebie.
- Coo?
Max wyszedł z pokoju. Po krótkiej chwili wrócił do Belli i wręczył jej pudełko czekoladek.
- Oo dziękuję. Ale ja nic dla ciebie nie mam..
- Oj przestań. Ty mi wystarczasz. –wyszczerzył się. – Dzisiaj się spotykasz z Louisem? – zapytał Max.
- Tak, tak. Jessie i Matt mają ze mną iść wieczorem. – uśmiechnęła się delikatnie.
Resztę poranka i popołudnie spędzili razem oglądając TV i grając w różne gry. W tym samym czasie Jess i Matt spacerowali po ulicach Londynu. Jak zawsze nie szczędzili sobie czułości. Byli parą godną naśladowania. Łączyła ich miłość, a przede wszystkim przyjaźń. Bo właśnie o to chodzi w miłości. O zaufanie i szczerość. Bez przyjaźni nie ma miłości. Bez przyjaźni nie ma nic.
Nadszedł długo wyczekiwany wieczór. Jessie i Matt poszli po Bellę i razem autobusem ruszyli na drugi koniec miasta, w umówione miejsce. Louis już tam na nich czekał. Nikt z nich nie wiedział jak należy się zachować w takiej sytuacji. Pierwszy raz się widzieli, a byli rodzeństwem. To dziwne uczucie po tylu latach dowiedzieć się, że ma się brata lub siostrę. W końcu Bella zebrała się w sobie i ku zdziwieniu zgromadzonym przerwała niezręczną dla niej i reszty ciszę.
- Cześć, jestem Bella Bruce. A ty Louis, zgadza się?- zapytała lekko wystraszona.
-Zgadza się.. Louis. Miło mi cię nareszcie poznać Bello.
- Mi ciebie również. – w tym momencie oboje podali sobie dłonie, a oczy Belli zaczęły się szklić.
To było zdecydowanie za dużo dla tak wrażliwej osoby. Widać było, ze ją to przerasta, że nie daje rady. Nie mogła dłużej ukrywać łez. Louis nie chcąc dłużej zadawać bólu siostrze zaproponował wspólne mieszkanie u niego. Znał obecną sytuację Belli. Ale ta nie zgodziła się. Jess i Matt już nic nie rozumieli, a w ich głowach brzmiała jedna myśl: „co ona wyprawia?!”. Po chwili Bella zaproponowała lepszy pomysł.
- Louis, a może ty zamieszkasz u mnie? – dodała.
poniedziałek, 18 marca 2013
Rozdział 6.
Nagle do kuchni weszła mam Matta. Na jej twarzy rysowało się zdziwienie, gdy zobaczyła co się dzieje.
- Matt czy ty oszalałeś ! Co ty wyprawiasz ! - krzyczała.
- Mamo to nie tak jak myślisz ! - próbował wytłumaczyć chłopak, ubierając się jednocześnie.
- Nawet się nie tłumacz. Ja wiem co widziałam. - odpowiedziała zdenerwowana i wyszła - Żeby mój własny syn i to na blacie w kuchni ... co się dzieje na tym świecie - mówiła sama do siebie.
Jessie ubrała się i patrzyła na przyjaciela ... w sumie to sama nie wiedziała czy to tylko przyjaciel czy już są parą. Z przemyśleń wyrwał ją Matt.
- Jessie, kochanie przepraszam - mówił ze smutkiem i rozczarowaniem w głosie .
- Oj to nie twoja wina, ale następnym razem upewnij się, że nikogo w domu nie będzie - zaśmiała się dziewczyna i dała mu buziaka. Chłopak się tylko uśmiechnął, a ona się pożegnała i wyszła z domu, tłumacząc się, że musi coś pilnie załatwić.
Bella siedziała cały czas w pokoju babci i płakała. Towarzystwa dotrzymywał jej Max.
- Bella nie możesz wiecznie płakać.
- A co mam robić ? - spojrzała na niego.
- Hmmm może zrobimy tu porządek ? I tak będziesz musiała się pozbyć rzeczy babci prędzej czy później.
Dziewczyna zamyśliła się i po chwili przemówiła.
- Masz racje. W kuchni są worki na śmieci, przyniesiesz ?
- No pewnie.
Po chwili chłopak już przyniósł to, o co prosiła Bella i zaczęli sprzątać.
- Matko ! Nie wiedziałam, że moja babcia tyle tego miała - mówiła zdziwiona.
- Ty mało rzeczy też nie masz - oboje się zaśmiali. To był pierwszy raz kiedy Bella się uśmiechała od śmierci babci. Kiedy sprzątali szufladę Bella znalazła list zaadresowany do niej. Max spojrzał na nią z zaciekawieniem a ona otworzyła list.
- Matt czy ty oszalałeś ! Co ty wyprawiasz ! - krzyczała.
- Mamo to nie tak jak myślisz ! - próbował wytłumaczyć chłopak, ubierając się jednocześnie.
- Nawet się nie tłumacz. Ja wiem co widziałam. - odpowiedziała zdenerwowana i wyszła - Żeby mój własny syn i to na blacie w kuchni ... co się dzieje na tym świecie - mówiła sama do siebie.
Jessie ubrała się i patrzyła na przyjaciela ... w sumie to sama nie wiedziała czy to tylko przyjaciel czy już są parą. Z przemyśleń wyrwał ją Matt.
- Jessie, kochanie przepraszam - mówił ze smutkiem i rozczarowaniem w głosie .
- Oj to nie twoja wina, ale następnym razem upewnij się, że nikogo w domu nie będzie - zaśmiała się dziewczyna i dała mu buziaka. Chłopak się tylko uśmiechnął, a ona się pożegnała i wyszła z domu, tłumacząc się, że musi coś pilnie załatwić.
Bella siedziała cały czas w pokoju babci i płakała. Towarzystwa dotrzymywał jej Max.
- Bella nie możesz wiecznie płakać.
- A co mam robić ? - spojrzała na niego.
- Hmmm może zrobimy tu porządek ? I tak będziesz musiała się pozbyć rzeczy babci prędzej czy później.
Dziewczyna zamyśliła się i po chwili przemówiła.
- Masz racje. W kuchni są worki na śmieci, przyniesiesz ?
- No pewnie.
Po chwili chłopak już przyniósł to, o co prosiła Bella i zaczęli sprzątać.
- Matko ! Nie wiedziałam, że moja babcia tyle tego miała - mówiła zdziwiona.
- Ty mało rzeczy też nie masz - oboje się zaśmiali. To był pierwszy raz kiedy Bella się uśmiechała od śmierci babci. Kiedy sprzątali szufladę Bella znalazła list zaadresowany do niej. Max spojrzał na nią z zaciekawieniem a ona otworzyła list.
Kochana Bello,
Czytasz ten list, więc prawdopodobnie nie ma mnie już na tym świecie. Chcę abyś pamiętała, że zawsze będę cię kochać i mimo, że jestem teraz w innym świecie, zawsze duchowo będę z tobą. Nie załamuj się moją śmiercią, tylko korzystaj z życia oczywiście rozsądnie i proszę, bądź szczęśliwa.
Teraz to smutna sprawa. Jesteś niepełnoletnia i nie możesz mieszkać sama. Wyjawię ci tajemnicę... masz brata. Rodzice musieli go oddać do adopcji z powodu trudnej sytuacji finansowej. Było im ciężko, ale nie mieli innego wyjścia. Ma na imię Louis, w tej chwili ma 18 lat. Jego rodzina zastępcza to państwo Williams, mieszkający w Londynie. Oto ich numer 782661876 ( przypadkowy ) Proszę cię, abyś go odnalazła. Kontaktowałam się niedawno z nimi i oczywiście się zgodzili tobą zaopiekować. Wybacz. że dopiero teraz wyjawiam ci prawdę ale mam nadzieje że zrozumiesz. Bądź szczęśliwa kochanie.
Twoja kochająca babcia .
Dziewczyna w kopercie znalazła jeszcze aktualne zdjęcie SWOJEGO brata.
Bella zaczęła płakać. Nie wiedziała co ma teraz robić.
- Bella nie martw się, ja ci pomogę go odnaleźć. - powiedział Max przytulając dziewczynę.
- Dziękuję - wyszeptała dziewczyna - jesteś najlepszym przyjacielem - po tych słowach pocałowała go w policzek i dalej sprzątała.
Po dwóch godzinach skończyli pracę i wynieśli wszystkie rzeczy do punktu rzeczy dla potrzebujących. Wracając, cały czas rozmawiali a Bella znów zaczęła się uśmiechać. Max odprowadził dziewczynę do domu i poszedł do siebie.
Bella usiadła w salonie i oglądała TV. Ktoś zadzwonił do drzwi, ale dziewczyna to zignorowała. Po chwili dostała smsa " Nawet własnej przyjaciółce drzwi nie otworzysz ?! ". Bella szybko otworzyła drzwi i przytuliła Jessie.
- Przepraszam, myślałam że to jakiś facet chce mi wcisnąć nowy telewizor. - obie się zaśmiały .
- No okej, okej wybaczam - wyszczerzyła się Jessie. - co tam u ciebie ?
- A okej, z Maxem posprzątałam w pokoju babci i ..
- Zaraz zaraz ! Max ? To ten co był z nami na pogrzebie ?
- Tak to ten - uśmiechnęła się Bella.
- Ooo siostra widzę że ktoś się tu zakochaał - Jessie poruszyła śmiesznie brwiami.
- Nie, tzn nie wiem noo ...
- Okej, okej już cie nie męczę, a teraz dokończ, bo coś chciałaś powiedzieć.
- No bo .. ja mam brata.
- ŻE CO ?! - krzyknęła Jess.
Bella wszystko opowiedziała przyjaciółce, która jej dokładnie wysłuchała.
- No to co ? Szukamy go !
- Nie wiem sama ...
- Przecież babcia już wszystko załatwiła.
- Ja wiem o czym ty myślisz ! Ci się po prostu Louis spodobał - Bella się zaśmiała.
- Ooo wypraszam sobie ona jest moja - usłyszały głos Matta.
Chłopak podszedł do Jessie i ją pocałował.
- Ale ... zaraz zaraz ! Czy ja o czymś nie wiem ? - patrzyła na swoich przyjaciół, jak na wariatów .
- No bo.. my jesteśmy razem - odpowiedziała niepewnie Jessie.
- O matko, jak ja się ciesze ! Wiedziałam, że kiedyś tak będzie - skakała z radości Bella.
- Już się uspokój - powiedzieli równoczesne Jessie i Matt.
- A teraz koniec o nas dawaj telefon ! - powiedziała Jessie.
- Nie !
- Daj i to szybko !
Dziewczyny chwilę się jeszcze sprzeczały a Matt ...
_______________
Nie jestem zadowolona z tego rozdziału ale postanowiłam go dodać.
Dziękujemy ze komentarze :3
Po dwóch godzinach skończyli pracę i wynieśli wszystkie rzeczy do punktu rzeczy dla potrzebujących. Wracając, cały czas rozmawiali a Bella znów zaczęła się uśmiechać. Max odprowadził dziewczynę do domu i poszedł do siebie.
Bella usiadła w salonie i oglądała TV. Ktoś zadzwonił do drzwi, ale dziewczyna to zignorowała. Po chwili dostała smsa " Nawet własnej przyjaciółce drzwi nie otworzysz ?! ". Bella szybko otworzyła drzwi i przytuliła Jessie.
- Przepraszam, myślałam że to jakiś facet chce mi wcisnąć nowy telewizor. - obie się zaśmiały .
- No okej, okej wybaczam - wyszczerzyła się Jessie. - co tam u ciebie ?
- A okej, z Maxem posprzątałam w pokoju babci i ..
- Zaraz zaraz ! Max ? To ten co był z nami na pogrzebie ?
- Tak to ten - uśmiechnęła się Bella.
- Ooo siostra widzę że ktoś się tu zakochaał - Jessie poruszyła śmiesznie brwiami.
- Nie, tzn nie wiem noo ...
- Okej, okej już cie nie męczę, a teraz dokończ, bo coś chciałaś powiedzieć.
- No bo .. ja mam brata.
- ŻE CO ?! - krzyknęła Jess.
Bella wszystko opowiedziała przyjaciółce, która jej dokładnie wysłuchała.
- No to co ? Szukamy go !
- Nie wiem sama ...
- Przecież babcia już wszystko załatwiła.
- Ja wiem o czym ty myślisz ! Ci się po prostu Louis spodobał - Bella się zaśmiała.
- Ooo wypraszam sobie ona jest moja - usłyszały głos Matta.
Chłopak podszedł do Jessie i ją pocałował.
- Ale ... zaraz zaraz ! Czy ja o czymś nie wiem ? - patrzyła na swoich przyjaciół, jak na wariatów .
- No bo.. my jesteśmy razem - odpowiedziała niepewnie Jessie.
- O matko, jak ja się ciesze ! Wiedziałam, że kiedyś tak będzie - skakała z radości Bella.
- Już się uspokój - powiedzieli równoczesne Jessie i Matt.
- A teraz koniec o nas dawaj telefon ! - powiedziała Jessie.
- Nie !
- Daj i to szybko !
Dziewczyny chwilę się jeszcze sprzeczały a Matt ...
_______________
Nie jestem zadowolona z tego rozdziału ale postanowiłam go dodać.
Dziękujemy ze komentarze :3
sobota, 16 marca 2013
Rozdział 5.
Rozdział dedykowany Oliwii <3 Dziękujemy za wszystkie komentarze i liczymy na więcej :D
______________________________________________________
Babcia leżała na podłodze. Bella szybko do niej podbiegła i zapłakana zadzwoniła po pogotowie. Ratownicy po 10 minutach już byli u niej w domu i zabrali panią Bruce do szpitala. Dziewczyna pojechała razem z babcią. Cały czas z jej oczy płynęły łzy, a w głębi serca miała nadzieję, że to nic takiego, że to tylko zasłabnięcie. Kiedy dojechali do szpitala, lekarze zabrali nieprzytomną babcię na blok operacyjny, a Belli podali leki uspokajające. W tym czasie Bella zadzwoniła po Jessie. Obie teraz czekały na wieści o chorej kobiecie.
- Przepraszam czy pani jest wnuczką pani Bruce ? - powiedział lekarz spoglądając na Belle.
- Tak to ja ! Co się dzieje z moją babcią ?
- Pani babcia miała zawał, niestety jej serce nie wytrzymało i umarła. Przykro mi.- po tych słowach lekarz odszedł. Bella osunęła się po ścianie i zaczęła płakać. Jessie cały czas starała się ją jakoś pocieszyć.
- Chodźmy do domu - powiedziała Jessie.
Bella bez słowa wstała i udała się do wyjścia. Jessie zabrała swoją przyjaciółkę do siebie i postanowiła, że Bella ma u niej spać. Dziewczyna od razu zasnęła, a Jessie zastanawiała się co teraz będzie z Bellą. Jej przyjaciółka była niepełnoletnia i nie mogła mieszkać sama. Cały czas myśląc o tej sytuacji, poszła wziąć prysznic i położyła się do łóżka. Zasnęła od razu.
Rano o 10 wstała i poszła zrobić śniadanie. Kiedy właśnie kończyła robić naleśniki, do kuchni weszła Bella.
- I jak się czujesz ? - spytała z troską Jessie.
- A jak myślisz? - odpowiedziała bez żadnych emocji Bella.
- Ech.. Proszę powinnaś coś zjeść - powiedziała, podając naleśniki przyjaciółce.
Bella zjadła wszystko co przygotowała dla niej przyjaciółka. Chwilę porozmawiały o wydarzeniach z wczoraj i o tym, gdzie Bella będzie teraz mieszkać. Jessie chciała, aby zamieszkała razem z nią, ponieważ dom ma duży i spokojnie wszyscy by się pomieścili. Jednak Bella się uparła, że na razie będzie mieszkać sama, a później coś wymyśli. Przyjaciółki poszły się ubrać. Jessie wybrała niebieską sukienkę przed kolano a Bella T-shirt i jeansy. "Siostry" pożegnały się i Bella poszła do domu, a Jessie postanowiła w końcu załatwić sprawę z Mattem. Spacerowała po ulicach Londynu i zastanawiała się co powiedzieć przyjacielowi. Bała się, że ich przyjaźń ucierpi.
Matt leżał na łóżku i majstrował coś przy laptopie. Cały czas myślał o Jessie. Nie potrafił normalnie funkcjonować. Nic mu nie wychodziło. Jego mama próbowała z nim porozmawiać, jednak na marne. Oparł głowę o ścianę i zastanawiał się co robić. W tym momencie drzwi jego pokoju się otworzyły, a w nich stała Jessie. Chłopakowi serce zaczęło bić mocniej, a fala gorąca zalała jego ciało.
- Matt ... my musimy porozmawiać - powiedziała, ledwo słyszalnym głosem Jessie.
- Wiem - po chwili dodał - Jessie ja zrozumiem jeżeli powiesz, że wtedy co mówiłaś po pijanemu to nieprawda, ale..
Chciał coś powiedzieć, ale Jessie namiętnie go pocałowała.
- Też cię kocham, głuptasie. - spojrzała mu w oczy.
Chłopak pocałował ją i mocno przytulił, jakby bał się, że ktoś ją mu odbierze.
Bella siedziała na parapecie i płakała. Straciła najważniejszą osobę w swoim życiu. Myśl o tym, gdzie teraz zamieszka przerwał jej dzwonek do drzwi. Poszła otworzyć mimo, że nie miała ochoty z nikim rozmawiać.
- Hej. - powiedział uśmiechnięty Max.
- Cześć.
- Bella coś się stało ?
- Ech.. moja babcia umarła i nie mam gdzie mieszkać, a jestem niepełnoletnia - powiedziała Bella ze łzami w oczach.
Chłopak nic nie mówiąc przytulił ją i pocałował w czoło. Usiedli na kanapie w salonie i długo rozmawiali. Dziewczynę zmógł sen i zasnęła na ramieniu Maxa. Ten zaniósł ją do jej pokoju i położył na łóżku, a sam położył się obok niej i także udał się do krainy Morfeusza.
* dwa dni później *
Dziś miał się odbyć pogrzeb pani Bruce. Wszyscy siedzieli w salonie u Belli, a między nimi panowała cisza.
- Chyba powinniśmy już iść - powiedział Matt.
- Słusznie. Chodźmy, bo się spóźnimy - potwierdziła Jessie.
Postanowili się przejść, bo na cmentarz mieli niedaleko. Bella i Max szli razem z przodu, a chłopak obejmował ją ramieniem. Jessie i Matt szli kilka kroków za nimi w lekkiej odległości od siebie. Nikomu jeszcze nie powiedzieli, że są razem. Uzgodnili, że nie na to teraz pora. Teraz tylko powinni wspierać przyjaciółkę.
Po pogrzebie udali się do swoich domów, a dokładniej Bella i Max do domu dziewczyny, a Jessie i Matt do domu chłopaka.
- Matt przestań - powiedziała do chłopaka Jessie, który zaczął ją całować.
- Ale ja nie mogę - odpowiedział cały czas ją całując.
- Ale musisz !
Chłopak odsunął się od dziewczyny i wyszedł z pokoju.
- Matt gdzie ty idziesz ?
- Daleko !
Dziewczyna pobiegła za nim.
- No chyba się na mnie nie obrazisz - zrobiła minę kota ze Shreka.
- Hmm zastanowię się - droczył się z nią chłopak .
- Okrutny jesteś - zmarszczyła nos i pocałowała go.
- Przecież wiesz że nie umiem się na ciebie gniewać - chłopak podniósł ją i posadził na blacie w kuchni, cały czas ją namiętnie całując. Dziewczyna włożyła ręce pod jego koszulkę i szybko mu ją zdjęła. Chłopak nie pozostał dłużny i zaczął rozpinać jej sukienkę. Nagle ...
- Przepraszam czy pani jest wnuczką pani Bruce ? - powiedział lekarz spoglądając na Belle.
- Tak to ja ! Co się dzieje z moją babcią ?
- Pani babcia miała zawał, niestety jej serce nie wytrzymało i umarła. Przykro mi.- po tych słowach lekarz odszedł. Bella osunęła się po ścianie i zaczęła płakać. Jessie cały czas starała się ją jakoś pocieszyć.
- Chodźmy do domu - powiedziała Jessie.
Bella bez słowa wstała i udała się do wyjścia. Jessie zabrała swoją przyjaciółkę do siebie i postanowiła, że Bella ma u niej spać. Dziewczyna od razu zasnęła, a Jessie zastanawiała się co teraz będzie z Bellą. Jej przyjaciółka była niepełnoletnia i nie mogła mieszkać sama. Cały czas myśląc o tej sytuacji, poszła wziąć prysznic i położyła się do łóżka. Zasnęła od razu.
Rano o 10 wstała i poszła zrobić śniadanie. Kiedy właśnie kończyła robić naleśniki, do kuchni weszła Bella.
- I jak się czujesz ? - spytała z troską Jessie.
- A jak myślisz? - odpowiedziała bez żadnych emocji Bella.
- Ech.. Proszę powinnaś coś zjeść - powiedziała, podając naleśniki przyjaciółce.
Bella zjadła wszystko co przygotowała dla niej przyjaciółka. Chwilę porozmawiały o wydarzeniach z wczoraj i o tym, gdzie Bella będzie teraz mieszkać. Jessie chciała, aby zamieszkała razem z nią, ponieważ dom ma duży i spokojnie wszyscy by się pomieścili. Jednak Bella się uparła, że na razie będzie mieszkać sama, a później coś wymyśli. Przyjaciółki poszły się ubrać. Jessie wybrała niebieską sukienkę przed kolano a Bella T-shirt i jeansy. "Siostry" pożegnały się i Bella poszła do domu, a Jessie postanowiła w końcu załatwić sprawę z Mattem. Spacerowała po ulicach Londynu i zastanawiała się co powiedzieć przyjacielowi. Bała się, że ich przyjaźń ucierpi.
Matt leżał na łóżku i majstrował coś przy laptopie. Cały czas myślał o Jessie. Nie potrafił normalnie funkcjonować. Nic mu nie wychodziło. Jego mama próbowała z nim porozmawiać, jednak na marne. Oparł głowę o ścianę i zastanawiał się co robić. W tym momencie drzwi jego pokoju się otworzyły, a w nich stała Jessie. Chłopakowi serce zaczęło bić mocniej, a fala gorąca zalała jego ciało.
- Matt ... my musimy porozmawiać - powiedziała, ledwo słyszalnym głosem Jessie.
- Wiem - po chwili dodał - Jessie ja zrozumiem jeżeli powiesz, że wtedy co mówiłaś po pijanemu to nieprawda, ale..
Chciał coś powiedzieć, ale Jessie namiętnie go pocałowała.
- Też cię kocham, głuptasie. - spojrzała mu w oczy.
Chłopak pocałował ją i mocno przytulił, jakby bał się, że ktoś ją mu odbierze.
Bella siedziała na parapecie i płakała. Straciła najważniejszą osobę w swoim życiu. Myśl o tym, gdzie teraz zamieszka przerwał jej dzwonek do drzwi. Poszła otworzyć mimo, że nie miała ochoty z nikim rozmawiać.
- Hej. - powiedział uśmiechnięty Max.
- Cześć.
- Bella coś się stało ?
- Ech.. moja babcia umarła i nie mam gdzie mieszkać, a jestem niepełnoletnia - powiedziała Bella ze łzami w oczach.
Chłopak nic nie mówiąc przytulił ją i pocałował w czoło. Usiedli na kanapie w salonie i długo rozmawiali. Dziewczynę zmógł sen i zasnęła na ramieniu Maxa. Ten zaniósł ją do jej pokoju i położył na łóżku, a sam położył się obok niej i także udał się do krainy Morfeusza.
* dwa dni później *
Dziś miał się odbyć pogrzeb pani Bruce. Wszyscy siedzieli w salonie u Belli, a między nimi panowała cisza.
- Chyba powinniśmy już iść - powiedział Matt.
- Słusznie. Chodźmy, bo się spóźnimy - potwierdziła Jessie.
Postanowili się przejść, bo na cmentarz mieli niedaleko. Bella i Max szli razem z przodu, a chłopak obejmował ją ramieniem. Jessie i Matt szli kilka kroków za nimi w lekkiej odległości od siebie. Nikomu jeszcze nie powiedzieli, że są razem. Uzgodnili, że nie na to teraz pora. Teraz tylko powinni wspierać przyjaciółkę.
Po pogrzebie udali się do swoich domów, a dokładniej Bella i Max do domu dziewczyny, a Jessie i Matt do domu chłopaka.
- Matt przestań - powiedziała do chłopaka Jessie, który zaczął ją całować.
- Ale ja nie mogę - odpowiedział cały czas ją całując.
- Ale musisz !
Chłopak odsunął się od dziewczyny i wyszedł z pokoju.
- Matt gdzie ty idziesz ?
- Daleko !
Dziewczyna pobiegła za nim.
- No chyba się na mnie nie obrazisz - zrobiła minę kota ze Shreka.
- Hmm zastanowię się - droczył się z nią chłopak .
- Okrutny jesteś - zmarszczyła nos i pocałowała go.
- Przecież wiesz że nie umiem się na ciebie gniewać - chłopak podniósł ją i posadził na blacie w kuchni, cały czas ją namiętnie całując. Dziewczyna włożyła ręce pod jego koszulkę i szybko mu ją zdjęła. Chłopak nie pozostał dłużny i zaczął rozpinać jej sukienkę. Nagle ...
piątek, 15 marca 2013
Rozdział 4.
-Puść ją!- krzyknął w twarz Jacka nieznajomy.
-Ona jest teraz moja. I tak już zostanie. Odejdź stąd! – odparł ze spokojem w głosie Jack.
-Nie odejdę, rozumiesz?! Puść ją powiedziałem!- zdenerwowany chłopak uderzył napastnika w twarz tak mocno, że ten upadł na ziemię i zaczął zwijać się z bólu.
Przerażona i zapłakana Bella uwolniła się z rąk Jacka. Zaczęła biec przed siebie. Jak najdalej stąd. W pewnym momencie nie mając już sił na dalszą ucieczkę, zatrzymała się przy jednym z drzew i osunęła się na nim, chowając w dłonie mokrą od łez twarz. Była zła sama na siebie. „Jak mogłaś być taka głupia?!” Nagle usłyszała szelest liści. Ktoś szedł w jej stronę. Przestraszona wstrzymała oddech z nadzieją, że jej nie zauważy. Jej serce zaczęło szybciej bić, a głos w jej głowie powtarzał: „uciekaj”. Cicho wstała i chciała biec dalej. I nagle ktoś złapał ją za ramię, a ciarki przeszły jej po całym ciele.
- Zostaw mnie!- krzyknęła błagalnym głosem Bella.
- To ja. Nie bój się, już wszystko dobrze. Nie płacz, proszę. – rzekł chłopak, który uratował ją przed Jackiem.
- Dziękuję za pomoc. Ale to za mało. Nie wiem jak ci dziękować.- cichym i już spokojniejszym głosem odparła Bella.
- Nie masz za co. Idź do domu i odpocznij. – uśmiechnął się do niej.
- Dobrze. Jeszcze raz dziękuję.
-Pozwolisz, abym cię odprowadził? – zapytał z uśmiechem chłopak.
- Jeżeli chcesz..
- Będziesz bezpieczniejsza. Chodźmy już.
- Dobrze..
Oboje ruszyli w stronę domu pani Bruce. Nieznajomy szedł cicho obok Belli. Nie odzywał się do niej. Wiedział, że to dla niej trudne. Jedynym gestem wykonanym ku dziewczynie było tylko podanie jej chusteczek, aby otarła łzy.
- To tu, dziękuję. – rzekła Bella, delikatnie podnosząc kąciki ust.
- Naprawdę nie masz za co. Śpij dobrze. – uśmiechnął się i odszedł.
Bella weszła do domu. Zdjęła buty i poszła do pokoju babci.
- Co się stało kochanie? – zapytała pani Bruce na widok tak zapłakanej wnuczki.
- Kocham cię babciu.- Bella mocno przytuliła się do babci.
- No już dobrze Bello. Wiem, co się stało.. Nie pytaj skąd. Idź się połóż. Już wszystko dobrze. Ten cały Jack już jest przesłuchiwany przez policję i na pewno szybko nie wyjdzie na wolność. Jesteś bezpieczna. Tylko się już nie martw. – pogładziła po włosach Bellę pani Bruce.
- Dziękuję babciu. Dobranoc. – ucałowała starszą kobietę w policzek i poszła się wykąpać. Teraz już nic jej nie groziło. Babcia była dla niej jak Anioł Stróż.Po niecałej godzinie wyszła z łazienki i położyła się do łóżka. Nie myślała już o tym, co zaszło w parku. Chciała zapomnieć i żyć tak, jak dotychczas. Babcia zawsze powtarzała jej, że jest silną dziewczyną. A nikt nie znał Belli tak dobrze jak ona. Łagodna twarz pani Bruce pomagała Belli zapomnieć o tym, co złe. Nauczyła ją kochać innych. Nieważne, czy byli jej przyjaciółmi, czy wrogami. Nie pozwalała jej żyć przeszłością i rozgrzebywać złe wspomnienia. Ważne jest to, co dzieje się teraz.Jeden fakt nie pozwalał jej teraz zasnąć. Kim był chłopak, który ją uratował? Jednak nastolatka przegrała zezmęczeniem i po chwili zasnęła.
Następnego dnia, z samego rana Jessie nieświadoma wydarzeniami z poprzedniego wieczoru, przyszła do przyjaciółki. Bella jeszcze spała, ale pani Bruce wpuściła dziewczynę do domu, upominając ją o wczorajszych wydarzeniach. Jessie położyła się obok śpiącej przyjaciółki i mocno się do niej przytuliła. Tym ciepłym gestem Jessie obudziła Bellę. Ta przetarła oczy i przeciągnęła się.
-Witam śpiącą królewnę. – z szerokim na twarzy uśmiechem powiedziała Jessie.
- No cześć. – odwzajemniła gest.
- Jak się spało? No i jak się w ogóle czujesz? – zapytała zatroskana Jessie.
- Dobrze się spało. I czuję się też dobrze. Potraktuję to po prostu jak zły sen.
- I za to cię kocham. Pomimo tylu przeciwności ty nadal jesteś szczęśliwa i uśmiechnięta. – powiedziała pod wrażeniem Jess. – Następnym razem idę z tobą i nawet nie próbuj się sprzeciwiać. Twoja babcia mówiła coś o jakimś chłopaku co cię uratował.. Jak ma na imię? – spytała jednoznacznie.
- Dzięki. A ten chłopak.. – zamyśliła się chwilę Bella. – Zapomniałam go zapytać o imię..
- Oj Bella, Bella. Na pewno go jeszcze spotkamy.
Rozmowę przyjaciółek przerwała babcia, która miłym głosem zawołała je na śniadanie. Głodne dziewczyny od razu zeszły na dół i zjadły pysze kanapki pani Bruce. Po skończonym posiłku Bella ubrała się, a po krótkiej chwili Jess zabrała ją do kina na jakąś komedię, aby trochę się wyluzować. Po udanym seansie poszły każda w stronę swojego domu.Jess chciała być teraz sama, chciała odpocząć i przemyśleć jeszcze raz sytuację z Mattem. Nie chciała niszczyć tak pięknej przyjaźni. Jednocześnie nie mogła go dłużej ranić. Zdawała sobie sprawę z tego, jak bardzo mu na niej zależy, że ją kocha. To mocne słowa. Kochać to coś pięknego. Ale gdyby nie wyszło nie miała pewności, że Matt będzie mógł nadal znieść jej towarzystwo. To ciężki okres w życiu Jess. Musiała ze spokojem do tego podejść. W tym czasie Bella dochodząc już do domu zauważyła, że jakiś chłopak siedzi na schodach prowadzących do mieszkania. Gdy była już trochę bliżej rozpoznała go. Rozpoznała osobę, która uratowała ją przez Jackiem. Wzięła głęboki oddech i usiadła obok niego.
- Cześć. - zaczął nieznajomy.
- Cześć. – odpowiedziała z uśmiechem na twarzy Bella. – Co tutaj robisz?
- Chciałem Cię znów zobaczyć.
- To miłe. – zarumieniła się. – Yy, tak w ogóle to Bella jestem.- wyciągnęła dłoń w stronę chłopaka.
- Piękne imię. Ja jestem Max. – podał rękę dziewczynie.
- Nie przesadzaj.. Może wejdziesz do środka? – zapytała Bella, wstając i lekko łapiąc za klamkę.
- Mam lepszy pomysł. Może dasz się porwać na spacer? – wyszczerzył się.
- Z chęcią. – szeroko się uśmiechnęła.
Max zabrał Bellę na lody. Chłopak nie czuł się sobą przy dziewczynie. Ona chyba zresztą też. Cały czas starał się rozluźnić sytuację. W pewnym momencie Bella poczuła, że może mu zaufać. Przecież uratował jej życie, nie oczekując niczego w zamian. Zaczęła opowiadać mu o wszystkim. Max czasem nawet jej nie słuchał, tylko przyglądał się Belli. Oboje nie wiedzieli jak ten czas szybko zleciał. Było późno i ciemno. Max nie chcąc narażać koleżanki na niebezpieczeństwo, odprowadził ją do samych drzwi. Ku zaskoczeniu Belli Max mocno ją przytulił, a ta dopiero wtedy poczuła ogromną wdzięczność i ciepło. Uśmiechnęła się, podziękowała za mile spędzony czas i weszła do domu. Jak zawsze najpierw chciała zajrzeć do pokoju babci. Otwierając drzwi nie spodziewała się takiego widoku..
-Ona jest teraz moja. I tak już zostanie. Odejdź stąd! – odparł ze spokojem w głosie Jack.
-Nie odejdę, rozumiesz?! Puść ją powiedziałem!- zdenerwowany chłopak uderzył napastnika w twarz tak mocno, że ten upadł na ziemię i zaczął zwijać się z bólu.
Przerażona i zapłakana Bella uwolniła się z rąk Jacka. Zaczęła biec przed siebie. Jak najdalej stąd. W pewnym momencie nie mając już sił na dalszą ucieczkę, zatrzymała się przy jednym z drzew i osunęła się na nim, chowając w dłonie mokrą od łez twarz. Była zła sama na siebie. „Jak mogłaś być taka głupia?!” Nagle usłyszała szelest liści. Ktoś szedł w jej stronę. Przestraszona wstrzymała oddech z nadzieją, że jej nie zauważy. Jej serce zaczęło szybciej bić, a głos w jej głowie powtarzał: „uciekaj”. Cicho wstała i chciała biec dalej. I nagle ktoś złapał ją za ramię, a ciarki przeszły jej po całym ciele.
- Zostaw mnie!- krzyknęła błagalnym głosem Bella.
- To ja. Nie bój się, już wszystko dobrze. Nie płacz, proszę. – rzekł chłopak, który uratował ją przed Jackiem.
- Dziękuję za pomoc. Ale to za mało. Nie wiem jak ci dziękować.- cichym i już spokojniejszym głosem odparła Bella.
- Nie masz za co. Idź do domu i odpocznij. – uśmiechnął się do niej.
- Dobrze. Jeszcze raz dziękuję.
-Pozwolisz, abym cię odprowadził? – zapytał z uśmiechem chłopak.
- Jeżeli chcesz..
- Będziesz bezpieczniejsza. Chodźmy już.
- Dobrze..
Oboje ruszyli w stronę domu pani Bruce. Nieznajomy szedł cicho obok Belli. Nie odzywał się do niej. Wiedział, że to dla niej trudne. Jedynym gestem wykonanym ku dziewczynie było tylko podanie jej chusteczek, aby otarła łzy.
- To tu, dziękuję. – rzekła Bella, delikatnie podnosząc kąciki ust.
- Naprawdę nie masz za co. Śpij dobrze. – uśmiechnął się i odszedł.
Bella weszła do domu. Zdjęła buty i poszła do pokoju babci.
- Co się stało kochanie? – zapytała pani Bruce na widok tak zapłakanej wnuczki.
- Kocham cię babciu.- Bella mocno przytuliła się do babci.
- No już dobrze Bello. Wiem, co się stało.. Nie pytaj skąd. Idź się połóż. Już wszystko dobrze. Ten cały Jack już jest przesłuchiwany przez policję i na pewno szybko nie wyjdzie na wolność. Jesteś bezpieczna. Tylko się już nie martw. – pogładziła po włosach Bellę pani Bruce.
- Dziękuję babciu. Dobranoc. – ucałowała starszą kobietę w policzek i poszła się wykąpać. Teraz już nic jej nie groziło. Babcia była dla niej jak Anioł Stróż.Po niecałej godzinie wyszła z łazienki i położyła się do łóżka. Nie myślała już o tym, co zaszło w parku. Chciała zapomnieć i żyć tak, jak dotychczas. Babcia zawsze powtarzała jej, że jest silną dziewczyną. A nikt nie znał Belli tak dobrze jak ona. Łagodna twarz pani Bruce pomagała Belli zapomnieć o tym, co złe. Nauczyła ją kochać innych. Nieważne, czy byli jej przyjaciółmi, czy wrogami. Nie pozwalała jej żyć przeszłością i rozgrzebywać złe wspomnienia. Ważne jest to, co dzieje się teraz.Jeden fakt nie pozwalał jej teraz zasnąć. Kim był chłopak, który ją uratował? Jednak nastolatka przegrała zezmęczeniem i po chwili zasnęła.
Następnego dnia, z samego rana Jessie nieświadoma wydarzeniami z poprzedniego wieczoru, przyszła do przyjaciółki. Bella jeszcze spała, ale pani Bruce wpuściła dziewczynę do domu, upominając ją o wczorajszych wydarzeniach. Jessie położyła się obok śpiącej przyjaciółki i mocno się do niej przytuliła. Tym ciepłym gestem Jessie obudziła Bellę. Ta przetarła oczy i przeciągnęła się.
-Witam śpiącą królewnę. – z szerokim na twarzy uśmiechem powiedziała Jessie.
- No cześć. – odwzajemniła gest.
- Jak się spało? No i jak się w ogóle czujesz? – zapytała zatroskana Jessie.
- Dobrze się spało. I czuję się też dobrze. Potraktuję to po prostu jak zły sen.
- I za to cię kocham. Pomimo tylu przeciwności ty nadal jesteś szczęśliwa i uśmiechnięta. – powiedziała pod wrażeniem Jess. – Następnym razem idę z tobą i nawet nie próbuj się sprzeciwiać. Twoja babcia mówiła coś o jakimś chłopaku co cię uratował.. Jak ma na imię? – spytała jednoznacznie.
- Dzięki. A ten chłopak.. – zamyśliła się chwilę Bella. – Zapomniałam go zapytać o imię..
- Oj Bella, Bella. Na pewno go jeszcze spotkamy.
Rozmowę przyjaciółek przerwała babcia, która miłym głosem zawołała je na śniadanie. Głodne dziewczyny od razu zeszły na dół i zjadły pysze kanapki pani Bruce. Po skończonym posiłku Bella ubrała się, a po krótkiej chwili Jess zabrała ją do kina na jakąś komedię, aby trochę się wyluzować. Po udanym seansie poszły każda w stronę swojego domu.Jess chciała być teraz sama, chciała odpocząć i przemyśleć jeszcze raz sytuację z Mattem. Nie chciała niszczyć tak pięknej przyjaźni. Jednocześnie nie mogła go dłużej ranić. Zdawała sobie sprawę z tego, jak bardzo mu na niej zależy, że ją kocha. To mocne słowa. Kochać to coś pięknego. Ale gdyby nie wyszło nie miała pewności, że Matt będzie mógł nadal znieść jej towarzystwo. To ciężki okres w życiu Jess. Musiała ze spokojem do tego podejść. W tym czasie Bella dochodząc już do domu zauważyła, że jakiś chłopak siedzi na schodach prowadzących do mieszkania. Gdy była już trochę bliżej rozpoznała go. Rozpoznała osobę, która uratowała ją przez Jackiem. Wzięła głęboki oddech i usiadła obok niego.
- Cześć. - zaczął nieznajomy.
- Cześć. – odpowiedziała z uśmiechem na twarzy Bella. – Co tutaj robisz?
- Chciałem Cię znów zobaczyć.
- To miłe. – zarumieniła się. – Yy, tak w ogóle to Bella jestem.- wyciągnęła dłoń w stronę chłopaka.
- Piękne imię. Ja jestem Max. – podał rękę dziewczynie.
- Nie przesadzaj.. Może wejdziesz do środka? – zapytała Bella, wstając i lekko łapiąc za klamkę.
- Mam lepszy pomysł. Może dasz się porwać na spacer? – wyszczerzył się.
- Z chęcią. – szeroko się uśmiechnęła.
Max zabrał Bellę na lody. Chłopak nie czuł się sobą przy dziewczynie. Ona chyba zresztą też. Cały czas starał się rozluźnić sytuację. W pewnym momencie Bella poczuła, że może mu zaufać. Przecież uratował jej życie, nie oczekując niczego w zamian. Zaczęła opowiadać mu o wszystkim. Max czasem nawet jej nie słuchał, tylko przyglądał się Belli. Oboje nie wiedzieli jak ten czas szybko zleciał. Było późno i ciemno. Max nie chcąc narażać koleżanki na niebezpieczeństwo, odprowadził ją do samych drzwi. Ku zaskoczeniu Belli Max mocno ją przytulił, a ta dopiero wtedy poczuła ogromną wdzięczność i ciepło. Uśmiechnęła się, podziękowała za mile spędzony czas i weszła do domu. Jak zawsze najpierw chciała zajrzeć do pokoju babci. Otwierając drzwi nie spodziewała się takiego widoku..
środa, 13 marca 2013
Rozdział 3.
Chłopak stał sparaliżowany i nie wiedział co ma zrobić. Jego serce waliło jak oszalałe a w głowie wciąż słyszał słowa " kocham cię Matt ". Po chwili wyszedł z domu Jessie i skierował się w stronę ulicy, na której mieszkał. Kiedy wszedł do domu wszyscy już spali, więc po cichu wziął kąpiel i położył się spać. Cały czas myślał o tym co się wydarzyło u przyjaciółki.
Rano obudził się z potwornym bólem głowy. Zwlókł się z łóżka i udał do kuchni po jakieś proszki przeciwbólowe.
- Witaj synku. - przywitała go mama.
- Hej mamo. - uśmiechnął się Matt.
- Widzę że kac męczy. - zaśmiała się pod nosem.
- Nic mi nie mów, więcej nie pije.
- Ile razy ty już to mówiłeś. - oboje wybuchli śmiechem.
Chłopak udał się do swojego pokoju ubrał czarne spodnie, tego samego koloru trampki i białą koszulkę. Zszedł do salonu powiedział swojej rodzicielce, że wychodzi i znikł za drzwiami.
" Nigdy więcej ! " pomyślała Jessie, czując niesamowity ból głowy. Po kilku próbach wyjścia z łóżka w końcu się udało i od razu udała się do łazienki. Widok, który ujrzała w lustrze ją lekko przeraził.
- Matko jak ja wyglądam?! - przyglądała się sobie uważnie.
Po orzeźwiającym prysznicu poszła do garderoby i wybierała ubrania na dzisiejszy dzień. Zdecydowała się na krótkie jeansowe spodenki i blado-różową koszulkę. Włosy zostawiła rozpuszczone i nałożyła lekki makijaż. Zbiegła na dół i założyła białe trampki.
- A śniadanie ? - usłyszała z kuchni głos matki.
- Nie jestem głodna, mamoo - krzyknęła i wyszła z domu.
Udała się do przyjaciółki. Zastała ją w kuchni robiącą śniadanie dla siebie i babci.
- Hej piękna. - ucałowała w policzek Bellę.
- No hej. - uśmiechnęła się przyjaciółka.
- Dalej opowiadaj, co się dzieje?
- Nie wiem o czym mówisz. - odpowiedziała zdziwiona Bella.
- Przecież widzę, że coś cię dręczy. Znam cię nie od dzisiaj. - spojrzała na przyjaciółkę badawczym wzrokiem Jess.
- No dobrze.. - westchnęła Bella. - Kiedy ty byłaś na Karaibach z Tomem, ja założyłam konto na takim portalu i poznałam tak Jacka. No i dzisiaj mam się z nim spotkać w parku.
- Mam iść z tobą ?
- Nie, nie, chcę iść sama - uśmiechnęła się Bella.
- Okej ale jak coś dzwoń - wyszczerzyła się Jess.
W tym momencie Jessie dostała sms’a.
- Od kogo ? - zapytała Jess Bella. Nie miały przez sobą tajemnic, więc to pytanie nie zdziwiło Jessie.
- Od Matta. Chce się spotkać ze mną za 20 minut w centrum.
- No to leć, bo nie zdążysz -pogoniła przyjaciółkę Bella.
- Masz racje, to pa, spotkamy się później.
- Później chyba nie dam rady.
- No tak, idziesz na tą randkę - uśmiechnęła się znacząco Jessie, przytulając koleżankę.
Zanim Bella zdążyła coś odpowiedzieć Jessie już nie było. Po skończeniu śniadania i włożeniu naczyń do zmywarki poszła do siebie i zalogowała się na portal. Oczywiście pisała z Jackiem. Gdy zobaczyła, że już godzina 16, wylogowała się i poszła wziąć kąpiel. Owinięta w ręcznik wybrała ubrania. Zdecydowała się na czarne rurki i jasną koszulkę. Do tego oczywiście czerwone trampki. Włosy wyprostowała i nałożyła makijaż. Oczy pomalowała mocniej niż zazwyczaj. Wyszła z domu, żegnając się z babcią.
W tym czasie Jessie szła na spotkanie z Mattem. Przemierzając kolejne uliczki zastanawiała się, o co może mu chodzić. Kiedy doszła na miejsce wyznaczone przez przyjaciela, rozglądała się wypatrując go w tłumie. Nagle ktoś zasłonił jej oczy.
- Maaaaatt - przeciągnęła - wiem że to ty głupku - zaśmiała się.
- Głupku ? Pfy nie odzywaj się już do mnie. - udawał obrażonego.
- Przecież ty nie potrafisz się na mnie gniewać. - spojrzała mu w oczy.
Z tym miała Jessie racje, Matt nie potrafił się na nią złościć, a gdy patrzył w jej niebieskie oczy, serce zaczynało mu bić coraz szybciej.
- No dobraaa, masz racje, nie umiem się na ciebie gniewać siostra - często mówili do siebie siostra - brat.
- Wiedziałam! - wyszczerzyła się Jessie. - A teraz mów po co chciałeś się spotkać .
W tym momencie uśmiech z twarzy Matta gdzieś umknął.
- E, coś się stało ? - zapytała z troską w głosie.
- Nie, nic nic. - odpowiedział z wymuszonym uśmiechem przyjaciel dziewczyny. - ty pamiętasz coś z wczoraj ?
- Nie bardzo. - odpowiedziała, drapiąc się po głowie.
- Aaa, tak myślałem. - posmutniał Matt.
- A coś ważnego się stało ?
W tym momencie Matt nie wiedział czy powiedzieć jej prawdę, czy skłamać.
- Bo ty, wczoraj.. - Matt się zamyślił przez chwilę - nieważne - odszedł.
- Matt, zaczekaj! - krzyknęła Jess - powiedz o co ci chodzi.
W tym momencie Matt nie wytrzymał.
- Kocham Cię ! - krzyknął, a ludzie dziwnie spojrzeli się na nich - a wczoraj jak cię odprowadziłem do domu, ty zasypiając powiedziałaś, że czujesz to samo. Ale to nie ma znaczenia. - odwrócił się i odszedł.
Jessie stała tam jeszcze przez chwilę i analizowała każde wypowiedziane przez niego słowo. Czuła jak łzy napływają jej do oczu. Nie umiała wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje. Pobiegła w stronę domu. Jedyne co teraz potrzebowała to chwila samotności.
Bella szła na spotkanie z chłopakiem poznanym w internecie. Miała wątpliwości, czy dobrze robi, jednak biorąc głębszy oddech powiedziała sama do siebie:
- Raz się żyje Bella - i weszła do parku.
Na ławce obok fontanny zauważyła siedzącego chłopaka. Kiedy podeszła bliżej rozpoznała Jacka. On od razu wstał i się przywitał. Rozmawiali chwilę. Jack zaczął się przybliżać do Belli, jednak ona to zignorowała. Po chwili chłopak zaczął się do niej ostro dobierać. Dziewczyna nie wiedziała co ma zrobić, była zbyt delikatna, nie umiała się bronić. W tej chwili żałowała, że nie przyszła tutaj z Jessie. Jednak było za późno na takie przemyślenia.
- Pomocy ! - krzyczała ze łzami w oczach dziewczyna.
- Nikt ci nie pomoże - syknął na nią chłopak i coraz mocniej przybliżał się do dziewczyny.
Bella próbowała się wyrwać napastnikowi, jednak on był zbyt silny. Po chwili usłyszała jak ktoś idzie w ich stronę.
- Pomocy - krzyknęła ponownie z nadzieją, że ktoś ją uratuje.
W tej chwili pojawił się wysoki, ciemnowłosy chłopak..
Rano obudził się z potwornym bólem głowy. Zwlókł się z łóżka i udał do kuchni po jakieś proszki przeciwbólowe.
- Witaj synku. - przywitała go mama.
- Hej mamo. - uśmiechnął się Matt.
- Widzę że kac męczy. - zaśmiała się pod nosem.
- Nic mi nie mów, więcej nie pije.
- Ile razy ty już to mówiłeś. - oboje wybuchli śmiechem.
Chłopak udał się do swojego pokoju ubrał czarne spodnie, tego samego koloru trampki i białą koszulkę. Zszedł do salonu powiedział swojej rodzicielce, że wychodzi i znikł za drzwiami.
" Nigdy więcej ! " pomyślała Jessie, czując niesamowity ból głowy. Po kilku próbach wyjścia z łóżka w końcu się udało i od razu udała się do łazienki. Widok, który ujrzała w lustrze ją lekko przeraził.
- Matko jak ja wyglądam?! - przyglądała się sobie uważnie.
Po orzeźwiającym prysznicu poszła do garderoby i wybierała ubrania na dzisiejszy dzień. Zdecydowała się na krótkie jeansowe spodenki i blado-różową koszulkę. Włosy zostawiła rozpuszczone i nałożyła lekki makijaż. Zbiegła na dół i założyła białe trampki.
- A śniadanie ? - usłyszała z kuchni głos matki.
- Nie jestem głodna, mamoo - krzyknęła i wyszła z domu.
Udała się do przyjaciółki. Zastała ją w kuchni robiącą śniadanie dla siebie i babci.
- Hej piękna. - ucałowała w policzek Bellę.
- No hej. - uśmiechnęła się przyjaciółka.
- Dalej opowiadaj, co się dzieje?
- Nie wiem o czym mówisz. - odpowiedziała zdziwiona Bella.
- Przecież widzę, że coś cię dręczy. Znam cię nie od dzisiaj. - spojrzała na przyjaciółkę badawczym wzrokiem Jess.
- No dobrze.. - westchnęła Bella. - Kiedy ty byłaś na Karaibach z Tomem, ja założyłam konto na takim portalu i poznałam tak Jacka. No i dzisiaj mam się z nim spotkać w parku.
- Mam iść z tobą ?
- Nie, nie, chcę iść sama - uśmiechnęła się Bella.
- Okej ale jak coś dzwoń - wyszczerzyła się Jess.
W tym momencie Jessie dostała sms’a.
- Od kogo ? - zapytała Jess Bella. Nie miały przez sobą tajemnic, więc to pytanie nie zdziwiło Jessie.
- Od Matta. Chce się spotkać ze mną za 20 minut w centrum.
- No to leć, bo nie zdążysz -pogoniła przyjaciółkę Bella.
- Masz racje, to pa, spotkamy się później.
- Później chyba nie dam rady.
- No tak, idziesz na tą randkę - uśmiechnęła się znacząco Jessie, przytulając koleżankę.
Zanim Bella zdążyła coś odpowiedzieć Jessie już nie było. Po skończeniu śniadania i włożeniu naczyń do zmywarki poszła do siebie i zalogowała się na portal. Oczywiście pisała z Jackiem. Gdy zobaczyła, że już godzina 16, wylogowała się i poszła wziąć kąpiel. Owinięta w ręcznik wybrała ubrania. Zdecydowała się na czarne rurki i jasną koszulkę. Do tego oczywiście czerwone trampki. Włosy wyprostowała i nałożyła makijaż. Oczy pomalowała mocniej niż zazwyczaj. Wyszła z domu, żegnając się z babcią.
W tym czasie Jessie szła na spotkanie z Mattem. Przemierzając kolejne uliczki zastanawiała się, o co może mu chodzić. Kiedy doszła na miejsce wyznaczone przez przyjaciela, rozglądała się wypatrując go w tłumie. Nagle ktoś zasłonił jej oczy.
- Maaaaatt - przeciągnęła - wiem że to ty głupku - zaśmiała się.
- Głupku ? Pfy nie odzywaj się już do mnie. - udawał obrażonego.
- Przecież ty nie potrafisz się na mnie gniewać. - spojrzała mu w oczy.
Z tym miała Jessie racje, Matt nie potrafił się na nią złościć, a gdy patrzył w jej niebieskie oczy, serce zaczynało mu bić coraz szybciej.
- No dobraaa, masz racje, nie umiem się na ciebie gniewać siostra - często mówili do siebie siostra - brat.
- Wiedziałam! - wyszczerzyła się Jessie. - A teraz mów po co chciałeś się spotkać .
W tym momencie uśmiech z twarzy Matta gdzieś umknął.
- E, coś się stało ? - zapytała z troską w głosie.
- Nie, nic nic. - odpowiedział z wymuszonym uśmiechem przyjaciel dziewczyny. - ty pamiętasz coś z wczoraj ?
- Nie bardzo. - odpowiedziała, drapiąc się po głowie.
- Aaa, tak myślałem. - posmutniał Matt.
- A coś ważnego się stało ?
W tym momencie Matt nie wiedział czy powiedzieć jej prawdę, czy skłamać.
- Bo ty, wczoraj.. - Matt się zamyślił przez chwilę - nieważne - odszedł.
- Matt, zaczekaj! - krzyknęła Jess - powiedz o co ci chodzi.
W tym momencie Matt nie wytrzymał.
- Kocham Cię ! - krzyknął, a ludzie dziwnie spojrzeli się na nich - a wczoraj jak cię odprowadziłem do domu, ty zasypiając powiedziałaś, że czujesz to samo. Ale to nie ma znaczenia. - odwrócił się i odszedł.
Jessie stała tam jeszcze przez chwilę i analizowała każde wypowiedziane przez niego słowo. Czuła jak łzy napływają jej do oczu. Nie umiała wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje. Pobiegła w stronę domu. Jedyne co teraz potrzebowała to chwila samotności.
Bella szła na spotkanie z chłopakiem poznanym w internecie. Miała wątpliwości, czy dobrze robi, jednak biorąc głębszy oddech powiedziała sama do siebie:
- Raz się żyje Bella - i weszła do parku.
Na ławce obok fontanny zauważyła siedzącego chłopaka. Kiedy podeszła bliżej rozpoznała Jacka. On od razu wstał i się przywitał. Rozmawiali chwilę. Jack zaczął się przybliżać do Belli, jednak ona to zignorowała. Po chwili chłopak zaczął się do niej ostro dobierać. Dziewczyna nie wiedziała co ma zrobić, była zbyt delikatna, nie umiała się bronić. W tej chwili żałowała, że nie przyszła tutaj z Jessie. Jednak było za późno na takie przemyślenia.
- Pomocy ! - krzyczała ze łzami w oczach dziewczyna.
- Nikt ci nie pomoże - syknął na nią chłopak i coraz mocniej przybliżał się do dziewczyny.
Bella próbowała się wyrwać napastnikowi, jednak on był zbyt silny. Po chwili usłyszała jak ktoś idzie w ich stronę.
- Pomocy - krzyknęła ponownie z nadzieją, że ktoś ją uratuje.
W tej chwili pojawił się wysoki, ciemnowłosy chłopak..
poniedziałek, 11 marca 2013
Rozdział 2.
Przez kilka godzin bezsensownego pisania z napalonymi facetami, do Belli napisał Jack. Rozmowa zaczęła się od zwykłego " hej " co niespecjalnie zdziwiło Belle, gdyż ludzie na tym portalu nie wykazywali się zbyt wielką oryginalnością. Po godzinie pisania z nowo poznanym kolegą, dziewczyna polubiła go. Jednak nie chciała tracić tak pięknej pogody przed ekranem. Wylogowała się, ubrała krótkie spodenki, ulubione czerwone conversy i zwykłą czarną koszulkę z logo jej ulubionego zespołu. Wyczesała swoje długie włosy i nałożyła lekki makijaż. Po krótkim czasie poświęconym na przygotowanie do wyjścia pożegnała się z babcią i ruszyła na miasto razem ze swoim ulubieńcem- Peppe. Nie śpiesząc się, spacerowała z pieskiem, który był dla niej całym światem. Oprócz jego, babci i Jessie nie miała nikogo. Jej rodzice zginęli w wypadku, gdy Bella miała 6 lat. Po dwugodzinnym spacerze wróciła do domu i pobiegła do pokoju. Zerkając na zdjęcia zamieszczone na ścianie zalogowała się na portalu. Ucieszyła się z wiadomości od nowo poznanego chłopaka. Jednak jej radość nie trwała długo. Do pokoju weszła zapłakana i cała roztrzęsiona Jessie. Bella wstała i niewiele myśląc mocno przytuliła przyjaciółkę.
- Jess, co się stało ? Dlaczego już wróciłaś ?
- Tom, Tom i ja nie jesteśmy już razem - wypowiedziała przez łzy Jessie.
Bella nawet nie próbowała dowiedzieć się czegoś więcej. Wiedziała, że nic od przyjaciółki nie wyciągnie. Jessie, zmęczona całą sytuacją położyła się na łóżku Belli i szybko zasnęła. Bellę długo dręczyła myśl o tym, co takiego wydarzyło się na Karaibach. Postanowiła więc zadzwonić do Toma i zapytać go. Tom nie odbierał telefonu. Po długich próbach, które zakończyły się niepowodzeniem zrezygnowała. Było po 23, więc wzięła kąpiel i położyła się spać obok przyjaciółki.
O 10 rano Bella się obudziła i poszła do kuchni przygotować śniadanie. Kiedy skończyła przygotowywać kanapki do pomieszczenia weszła Jessie.
- Hej, jak się spało ? - zapytała z troską w głosie Bella.
- Cześć, okropnie - odpowiedziała zaspana Jess.
- Powiesz mi co się stało na tych wakacjach, hmm ?
- A co mam ci powiedzieć ? Że mój chłopak się całował z inną ?! - w tym momencie Jessie się rozpłakała.
- Ej ej nie płacz, on nie był ciebie wart - odpowiedziała Bella, przytulając i głaszcząc po głowie przyjaciółkę.
- Ale ja go kocham, rozumiesz ?
- Jessie, wszystko się ułoży, obiecuję - uśmiechnęła się Bella - a teraz ubieraj się. Idziemy na zakupy.
Jessie niechętnie się zgodziła, ale wiedziała że z przyjaciółką nie wygra. Była strasznie uparta. Ubrały się i wyszły z domu, żegnając się z panią Bruce, babcią Belli. Była to miła, starsza pani, która bardzo lubiła Jessie, z wzajemnością. Po dwóch godzinach spacerowania po centrum Bella kupiła tylko trampki. Jessie nic się nie podobało. Była bardzo wybredna. Po wyjściu z centrum handlowego przyjaciółki się pożegnały i każda poszła w inną stronę. Bella udała się w stronę domu, a Jessie chciała pospacerować w samotności po jej ukochanym Londynie. Chodząc między budynkami, rozmyślała co teraz będzie. Nie wyobrażała sobie, że już nie przytuli Toma albo nie dostanie od niego buziaka na powitanie. Oczy zaczęły jej się szklić, a po policzku spłynęła łza. Dziewczyna wytarła ja rękawem bluzy i usiadła na ławce. Nagle usłyszała znajomy głos.
- Czemu taka śliczna dziewczyna płacze ?
Dziewczyna bardzo dobrze znała ten męski głos.
- A ktoś tu płacze ? - odpowiedziała z wymuszonym uśmiechem.
- Ej, znam cię dobrze i wiem kiedy coś jest nie tak, opowiadaj - powiedział obejmując ramieniem Jessie Matt.
Siedząc na ławce, dziewczyna opowiedziała mu wszystko co się wydarzyło na wakacjach. Matt wysłuchał jej uważnie i pocieszył mówiąc, że nie warto płakać przez idiotę, który nie docenił takiej dziewczyny. Chłopak odprowadził dziewczynę do domu i umówił się z nią na 19. Mieli w planie wybrać się na imprezę. Oboje to kochali.
W tym czasie Bella cały czas pisała z Jackiem. Nie dawała jej spokoju jedna myśl dotycząca Jessie. Z zamyślenia wyrwała ją wiadomość od Jacka, w której zapytał się czy by chciała się spotkać w realu. Dziewczyna nie wiedziała co ma o tym myśleć. Nie zastanawiając się długo zgodziła się. Umówiła się z nim następnego dnia o 18 w parku przy fontannie.
Jessie szykowała się na imprezę. Wzięła prysznic i po wyjściu z łazienki, owinięta w ręcznik stała w garderobie i myślała co założyć. W końcu zdecydowała się na " małą czarną " i beżowe szpilki. Ubrana i umalowana, zeszła do salonu, ubrała kurtkę i wyszła. Przed domem czekał już Matt. Po przyjacielskim przywitaniu się ruszyli na podbój klubów. Jessie przesadzała z alkoholem. Ledwo trzymającą się na nogach przyjaciółkę Matt odprowadził do domu. Po wejściu na piętro gdzie znajduję się pokój Jessie, położył ją na łóżko, ściągnął jej buty i przykrył kołdrą. Pocałował ją w czoło i cichutko kierował się do wyjścia. Gdy miał już zamykać drzwi usłyszał jak Jess z ledwością mówi:
- Matt, kocham cię ...
- Jess, co się stało ? Dlaczego już wróciłaś ?
- Tom, Tom i ja nie jesteśmy już razem - wypowiedziała przez łzy Jessie.
Bella nawet nie próbowała dowiedzieć się czegoś więcej. Wiedziała, że nic od przyjaciółki nie wyciągnie. Jessie, zmęczona całą sytuacją położyła się na łóżku Belli i szybko zasnęła. Bellę długo dręczyła myśl o tym, co takiego wydarzyło się na Karaibach. Postanowiła więc zadzwonić do Toma i zapytać go. Tom nie odbierał telefonu. Po długich próbach, które zakończyły się niepowodzeniem zrezygnowała. Było po 23, więc wzięła kąpiel i położyła się spać obok przyjaciółki.
O 10 rano Bella się obudziła i poszła do kuchni przygotować śniadanie. Kiedy skończyła przygotowywać kanapki do pomieszczenia weszła Jessie.
- Hej, jak się spało ? - zapytała z troską w głosie Bella.
- Cześć, okropnie - odpowiedziała zaspana Jess.
- Powiesz mi co się stało na tych wakacjach, hmm ?
- A co mam ci powiedzieć ? Że mój chłopak się całował z inną ?! - w tym momencie Jessie się rozpłakała.
- Ej ej nie płacz, on nie był ciebie wart - odpowiedziała Bella, przytulając i głaszcząc po głowie przyjaciółkę.
- Ale ja go kocham, rozumiesz ?
- Jessie, wszystko się ułoży, obiecuję - uśmiechnęła się Bella - a teraz ubieraj się. Idziemy na zakupy.
Jessie niechętnie się zgodziła, ale wiedziała że z przyjaciółką nie wygra. Była strasznie uparta. Ubrały się i wyszły z domu, żegnając się z panią Bruce, babcią Belli. Była to miła, starsza pani, która bardzo lubiła Jessie, z wzajemnością. Po dwóch godzinach spacerowania po centrum Bella kupiła tylko trampki. Jessie nic się nie podobało. Była bardzo wybredna. Po wyjściu z centrum handlowego przyjaciółki się pożegnały i każda poszła w inną stronę. Bella udała się w stronę domu, a Jessie chciała pospacerować w samotności po jej ukochanym Londynie. Chodząc między budynkami, rozmyślała co teraz będzie. Nie wyobrażała sobie, że już nie przytuli Toma albo nie dostanie od niego buziaka na powitanie. Oczy zaczęły jej się szklić, a po policzku spłynęła łza. Dziewczyna wytarła ja rękawem bluzy i usiadła na ławce. Nagle usłyszała znajomy głos.
- Czemu taka śliczna dziewczyna płacze ?
Dziewczyna bardzo dobrze znała ten męski głos.
- A ktoś tu płacze ? - odpowiedziała z wymuszonym uśmiechem.
- Ej, znam cię dobrze i wiem kiedy coś jest nie tak, opowiadaj - powiedział obejmując ramieniem Jessie Matt.
Siedząc na ławce, dziewczyna opowiedziała mu wszystko co się wydarzyło na wakacjach. Matt wysłuchał jej uważnie i pocieszył mówiąc, że nie warto płakać przez idiotę, który nie docenił takiej dziewczyny. Chłopak odprowadził dziewczynę do domu i umówił się z nią na 19. Mieli w planie wybrać się na imprezę. Oboje to kochali.
W tym czasie Bella cały czas pisała z Jackiem. Nie dawała jej spokoju jedna myśl dotycząca Jessie. Z zamyślenia wyrwała ją wiadomość od Jacka, w której zapytał się czy by chciała się spotkać w realu. Dziewczyna nie wiedziała co ma o tym myśleć. Nie zastanawiając się długo zgodziła się. Umówiła się z nim następnego dnia o 18 w parku przy fontannie.
Jessie szykowała się na imprezę. Wzięła prysznic i po wyjściu z łazienki, owinięta w ręcznik stała w garderobie i myślała co założyć. W końcu zdecydowała się na " małą czarną " i beżowe szpilki. Ubrana i umalowana, zeszła do salonu, ubrała kurtkę i wyszła. Przed domem czekał już Matt. Po przyjacielskim przywitaniu się ruszyli na podbój klubów. Jessie przesadzała z alkoholem. Ledwo trzymającą się na nogach przyjaciółkę Matt odprowadził do domu. Po wejściu na piętro gdzie znajduję się pokój Jessie, położył ją na łóżko, ściągnął jej buty i przykrył kołdrą. Pocałował ją w czoło i cichutko kierował się do wyjścia. Gdy miał już zamykać drzwi usłyszał jak Jess z ledwością mówi:
- Matt, kocham cię ...
niedziela, 10 marca 2013
Rozdział 1.
Był ciepły, lipcowy wieczór. Bella siedziała u Jessie w pokoju, gdzie ciągle panował bałagan. Chaos to znak rozpoznawczy Jessie. Przyglądając się przyjaciółce, która pakowała walizki na wspólny wyjazd z Tomem swoim chłopakiem.
- Na pewno nie chcesz z nami jechać?- zapytała Jessie, szukając koszulki na dnie ogromnej szafy.
- Na pewno, nie martwcie się o mnie, dam sobie rade. - odpowiedziała, lekko się uśmiechając Bella.
- Ale żeby nie było, że nie prosiłam.
- Oh już przestań, pakuj się.
- Ale co ty będziesz robić?
- Coś wymyśle, nie bój się tak no. Późno się zrobiło, pójdę już.. - Bella wstała z łóżka i zaczęła ubierać buty.
- No dobrze. Odprowadzisz nas jutro na lotnisko? - zapytała przyjaciółkę Jessie.
- No pewnie, do jutra. -ucałowała koleżankę w policzek i wyszła.
Szła i rozmyślała o tym, co będę robić przez całe dwa tygodnie bez Jessie i Toma. Ale przecież nie mogła z nimi lecieć. Tylko bym im przeszkadzała. Zaczął padać deszcz, co w Londynie nie jest niespodzianką. Belli jednak to nie przeszkadzało i dalej szła powolnym krokiem myśląc co będzie robić przez ten czas. Wróciwszy do domu, powiedziała do domowników "cześć" i skierowała się w stronę swojego pokoju. Jak zawsze panował tam porządek a każdy przedmiot zajmował swoje wyznaczone miejsce. Była perfekcjonistką i lubiła mieć porządek. Kochała spędzać w nim czas. Lubiła patrzeć na ścianę w całości oklejoną zdjęciami, na których najczęściej była z Jess i myśleć o wszystkim. Wzięła gitarę, usiadła na łóżku i zaczęła brzdąkać. Kiedy zorientowała się, że już po 2 w nocy poszła się wykąpać, po krótkiej kąpieli położyła się w łóżku, przykrywając kołdrą i od razu zasnęła.
W tym samym czasie Jessie kończyła pakowanie i zastanawiała się dlaczego jej przyjaciółka nie chciała z nimi jechać. Może było to spowodowane tym, że Tom i Bella nie przepadali za sobą. Po skończeniu pakowania ostatnich rzeczy do walizek poszła wziąć kąpiel i wskoczyła do ogromnego łóżka, przytulając się o misia otrzymanego od Matta i od razu zasnęła.
Budzik zadzwonił o 4:30. Jessie szybko ubrała się w wygodne dresy i związała włosy w niedbałego koka. Zanim się obejrzała Tom wraz z Bellą czekali na nią w taksówce przed domem. Po zapakowaniu walizek Jess, których było zdecydowanie za dużo, odjechali na lotnisko.
- Będę za wami tęsknić.- ze łzami w oczach powiedziała Bella.
- Oo my za Tobą też. - przytuliła mocno koleżankę Jessie.
- No już idźcie zanim się popłaczę.- uśmiechając się przez łzy odparła Bella.
- Będę codziennie dzwonić, nie pozbędziesz się mnie.
- No już idź.
Tom przytulił na pożegnanie Bellę i pociągnął Jessie do samolotu. Brązowooka pomachała jeszcze przyjaciołom i wróciła do domu.
„ Matko co ja będę tyle czasu robić „ pomyślała Bella, długo nie myśląc wzięła do ręki laptopa i zalogowała się na Facebooka, gdzie zobaczyła post dodany przez przyjaciółkę „ Tom słodko śpi a ja się potwornie nudze.. pomocyyy ! „ Na ten widok lekko się zaśmiała i ujrzała reklamę portalu, gdzie można poznać ciekawych ludzi. Zakładając tam konto nie myślała jak bardzo zmieni to jej życie…
Bohaterowie.
Jessie Payne - ładna, niebieskooka szesnastolatka. Jest bardzo wysoka. Ma 174 cm wzrostu. Kocha towarzystwo chłopców. Jest bardzo wesoła, ale czasami potrafi być również bardzo chamska. Buntowniczka. Dla bliskich osób jest gotowa zrobić wszystko. Jej zaletą, ale zarazem i największą wadą jest szczerość. Jessie uwielbia grać w siatkówkę, chodzić na zakupy i spędzać czas z przyjaciółmi. A jej zdecydowanie najlepszym sposobem spędzania czasu jest imprezowanie.
Bella Bruce- tak jak jej najlepsza przyjaciółka ma 16 lat. Ma długie, brązowe, lokowane włosy. Oczy ma koloru brązowego, prawie czarnego. Nie jest zbyt wysoka. Jest o 5 cm niższa od Jessie. Bella jest nieśmiała, cicha i zamknięta w sobie. Najlepiej czuje się w towarzystwie swojej przyjaciółki, która jest dla niej jak siostra. Kocha koszykówkę i siatkówkę. Jej ulubionym zajęciem jest gra na gitarze i czytanie książek, którym poświęca każdą wolną chwilę. Można powiedzieć, że jest zupełnym przeciwieństwem Jessie.
Matt Tomson - ma 17 lat. Ma 187 cm wzrostu. Jego oczy mają morski kolor. Włosy ma bardzo ciemne. Ma szczupłą, ale ładnie wyrzeźbioną i umięśnioną sylwetkę. Jego hobby jest koszykówka. Sport to prawie całe jego życie. Jeździ na desce i gra na gitarze. Jest bardzo wesoły. Lubi imprezować. Jest wrażliwy, ale nie lubi mówić o tym, co czuje. Jego najlepszą kumpelą jest Jessie, z którą rozumie się jak z nikim innym.
Max Cassells- siedemnastoletni, wysoki chłopak o ciemnoniebieskich oczach. Włosy ma ciemne, zawsze w lekkim nieładzie. Interesuje się muzyką i w małym stopniu sportem, pomimo, że trenuje koszykówkę. Kocha grać na saksofonie i niekiedy na gitarze. Uwielbia skateboarding. Jest wrażliwą osobą, ale nie pokazuje tego, gdyż boi się zranienia i wykorzystania tego.
Bella Bruce- tak jak jej najlepsza przyjaciółka ma 16 lat. Ma długie, brązowe, lokowane włosy. Oczy ma koloru brązowego, prawie czarnego. Nie jest zbyt wysoka. Jest o 5 cm niższa od Jessie. Bella jest nieśmiała, cicha i zamknięta w sobie. Najlepiej czuje się w towarzystwie swojej przyjaciółki, która jest dla niej jak siostra. Kocha koszykówkę i siatkówkę. Jej ulubionym zajęciem jest gra na gitarze i czytanie książek, którym poświęca każdą wolną chwilę. Można powiedzieć, że jest zupełnym przeciwieństwem Jessie.
Matt Tomson - ma 17 lat. Ma 187 cm wzrostu. Jego oczy mają morski kolor. Włosy ma bardzo ciemne. Ma szczupłą, ale ładnie wyrzeźbioną i umięśnioną sylwetkę. Jego hobby jest koszykówka. Sport to prawie całe jego życie. Jeździ na desce i gra na gitarze. Jest bardzo wesoły. Lubi imprezować. Jest wrażliwy, ale nie lubi mówić o tym, co czuje. Jego najlepszą kumpelą jest Jessie, z którą rozumie się jak z nikim innym.
Max Cassells- siedemnastoletni, wysoki chłopak o ciemnoniebieskich oczach. Włosy ma ciemne, zawsze w lekkim nieładzie. Interesuje się muzyką i w małym stopniu sportem, pomimo, że trenuje koszykówkę. Kocha grać na saksofonie i niekiedy na gitarze. Uwielbia skateboarding. Jest wrażliwą osobą, ale nie pokazuje tego, gdyż boi się zranienia i wykorzystania tego.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

