Rozdział dedykowany Oliwii <3 Dziękujemy za wszystkie komentarze i liczymy na więcej :D
______________________________________________________
Babcia leżała na podłodze. Bella szybko do niej podbiegła i zapłakana zadzwoniła po pogotowie. Ratownicy po 10 minutach już byli u niej w domu i zabrali panią Bruce do szpitala. Dziewczyna pojechała razem z babcią. Cały czas z jej oczy płynęły łzy, a w głębi serca miała nadzieję, że to nic takiego, że to tylko zasłabnięcie. Kiedy dojechali do szpitala, lekarze zabrali nieprzytomną babcię na blok operacyjny, a Belli podali leki uspokajające. W tym czasie Bella zadzwoniła po Jessie. Obie teraz czekały na wieści o chorej kobiecie.
- Przepraszam czy pani jest wnuczką pani Bruce ? - powiedział lekarz spoglądając na Belle.
- Tak to ja ! Co się dzieje z moją babcią ?
- Pani babcia miała zawał, niestety jej serce nie wytrzymało i umarła. Przykro mi.- po tych słowach lekarz odszedł. Bella osunęła się po ścianie i zaczęła płakać. Jessie cały czas starała się ją jakoś pocieszyć.
- Chodźmy do domu - powiedziała Jessie.
Bella bez słowa wstała i udała się do wyjścia. Jessie zabrała swoją przyjaciółkę do siebie i postanowiła, że Bella ma u niej spać. Dziewczyna od razu zasnęła, a Jessie zastanawiała się co teraz będzie z Bellą. Jej przyjaciółka była niepełnoletnia i nie mogła mieszkać sama. Cały czas myśląc o tej sytuacji, poszła wziąć prysznic i położyła się do łóżka. Zasnęła od razu.
Rano o 10 wstała i poszła zrobić śniadanie. Kiedy właśnie kończyła robić naleśniki, do kuchni weszła Bella.
- I jak się czujesz ? - spytała z troską Jessie.
- A jak myślisz? - odpowiedziała bez żadnych emocji Bella.
- Ech.. Proszę powinnaś coś zjeść - powiedziała, podając naleśniki przyjaciółce.
Bella zjadła wszystko co przygotowała dla niej przyjaciółka. Chwilę porozmawiały o wydarzeniach z wczoraj i o tym, gdzie Bella będzie teraz mieszkać. Jessie chciała, aby zamieszkała razem z nią, ponieważ dom ma duży i spokojnie wszyscy by się pomieścili. Jednak Bella się uparła, że na razie będzie mieszkać sama, a później coś wymyśli. Przyjaciółki poszły się ubrać. Jessie wybrała niebieską sukienkę przed kolano a Bella T-shirt i jeansy. "Siostry" pożegnały się i Bella poszła do domu, a Jessie postanowiła w końcu załatwić sprawę z Mattem. Spacerowała po ulicach Londynu i zastanawiała się co powiedzieć przyjacielowi. Bała się, że ich przyjaźń ucierpi.
Matt leżał na łóżku i majstrował coś przy laptopie. Cały czas myślał o Jessie. Nie potrafił normalnie funkcjonować. Nic mu nie wychodziło. Jego mama próbowała z nim porozmawiać, jednak na marne. Oparł głowę o ścianę i zastanawiał się co robić. W tym momencie drzwi jego pokoju się otworzyły, a w nich stała Jessie. Chłopakowi serce zaczęło bić mocniej, a fala gorąca zalała jego ciało.
- Matt ... my musimy porozmawiać - powiedziała, ledwo słyszalnym głosem Jessie.
- Wiem - po chwili dodał - Jessie ja zrozumiem jeżeli powiesz, że wtedy co mówiłaś po pijanemu to nieprawda, ale..
Chciał coś powiedzieć, ale Jessie namiętnie go pocałowała.
- Też cię kocham, głuptasie. - spojrzała mu w oczy.
Chłopak pocałował ją i mocno przytulił, jakby bał się, że ktoś ją mu odbierze.
Bella siedziała na parapecie i płakała. Straciła najważniejszą osobę w swoim życiu. Myśl o tym, gdzie teraz zamieszka przerwał jej dzwonek do drzwi. Poszła otworzyć mimo, że nie miała ochoty z nikim rozmawiać.
- Hej. - powiedział uśmiechnięty Max.
- Cześć.
- Bella coś się stało ?
- Ech.. moja babcia umarła i nie mam gdzie mieszkać, a jestem niepełnoletnia - powiedziała Bella ze łzami w oczach.
Chłopak nic nie mówiąc przytulił ją i pocałował w czoło. Usiedli na kanapie w salonie i długo rozmawiali. Dziewczynę zmógł sen i zasnęła na ramieniu Maxa. Ten zaniósł ją do jej pokoju i położył na łóżku, a sam położył się obok niej i także udał się do krainy Morfeusza.
* dwa dni później *
Dziś miał się odbyć pogrzeb pani Bruce. Wszyscy siedzieli w salonie u Belli, a między nimi panowała cisza.
- Chyba powinniśmy już iść - powiedział Matt.
- Słusznie. Chodźmy, bo się spóźnimy - potwierdziła Jessie.
Postanowili się przejść, bo na cmentarz mieli niedaleko. Bella i Max szli razem z przodu, a chłopak obejmował ją ramieniem. Jessie i Matt szli kilka kroków za nimi w lekkiej odległości od siebie. Nikomu jeszcze nie powiedzieli, że są razem. Uzgodnili, że nie na to teraz pora. Teraz tylko powinni wspierać przyjaciółkę.
Po pogrzebie udali się do swoich domów, a dokładniej Bella i Max do domu dziewczyny, a Jessie i Matt do domu chłopaka.
- Matt przestań - powiedziała do chłopaka Jessie, który zaczął ją całować.
- Ale ja nie mogę - odpowiedział cały czas ją całując.
- Ale musisz !
Chłopak odsunął się od dziewczyny i wyszedł z pokoju.
- Matt gdzie ty idziesz ?
- Daleko !
Dziewczyna pobiegła za nim.
- No chyba się na mnie nie obrazisz - zrobiła minę kota ze Shreka.
- Hmm zastanowię się - droczył się z nią chłopak .
- Okrutny jesteś - zmarszczyła nos i pocałowała go.
- Przecież wiesz że nie umiem się na ciebie gniewać - chłopak podniósł ją i posadził na blacie w kuchni, cały czas ją namiętnie całując. Dziewczyna włożyła ręce pod jego koszulkę i szybko mu ją zdjęła. Chłopak nie pozostał dłużny i zaczął rozpinać jej sukienkę. Nagle ...